Więcej sposobów na zrobienie tego. Zasadniczo kapelusz w Roblox jest w zasadzie siatkowy; obiekt 3D, że tak powiem, model. Są dwa główne sposoby na zrobienie czapki na Robloxie. Możesz wybrać łatwą i czasochłonną metodę. Oczywiście, bardziej czasochłonna opcja ostatecznie przyniesie lepsze rezultaty. Oto więcej o tych dwóch
Odpowiedź Guest zad,3 wypisz z wiersza wyrazy które określają miejsce zarezerwowane dla kapelusza. . wysoko, na czole, na głowie, przysłówek-wysokowyrażenie przyimkowe w funkcji przysłówka-na głowie ,na czole , w wierszu zostały użyte wszystkie typy zaimków prawda czy fałsz? zapisz wyrazy które podkreślają wiedzę przemądrzałego kapelusza. jaka to częśc mowy?-coś niecoś -wyrażenie wybierz z wiersza frazeologizm który wprowadza uosobienie bohatera .określ przypadek rzeczowników w tym związku .’’ty głupi kapeluchu’’ przypadek-ty,kapeluchu-Mianownik,Wołacz jakich uczuć doswiadczył wiatr? Uczucie gniewu ,złości . do rzeczownika wybranego z wiersza dopisz wyrazy bliskoznaczne -gniew, zdenerwowanie, wzburzenie, wściekłość, irytacja, furia, pasja, szał przykłady innych rzeczowników z wiersza nazywajcych zjawiska przyrody, podkreśl te w których odmianie występują oboczności tematyczne. Silny podmuch wiatru ,,błoto ,śnieg -tu występują oboczności tematyczne zostały opisane buty ? podaj da określenia z wiersza. -zwykłe buty ,buty ze skóry ,.przymiotnik-zwykłe wyrażenie przyimkowe- buty ze skóryzad14co w tym czasie mógłby zrobić kapelusz? zestarzeć się , zmienić kształt ,mógłby się zdeformować ,zniszczyć się , wymyśl i zapisz dwa przykłady użyj trybu przypuszczającego-zestarzałbym się, zniszczyłbym się .
Ale proszę też przeczytać o tym, co Karski pisał o stosunku Polaków do Żydów w czasie wojny. WYWIAD | PROF LIBIONKA: WŚRÓD POLAKÓW JEST NAJWIĘCEJ SPRAWIEDLIWYCH, BO TU UKRYWAŁO SIĘ NAJWIĘCEJ ŻYDÓW.
CytatybazaJanusz Korwin-MikkeJak wiadomo kobieta potrafi zrobić z niczego trzy rzeczy: [...] Jak wiadomo kobieta potrafi zrobić z niczego trzy rzeczy: kapelusz, sałatkę i awanturę. Nieco podobne cytaty Kobieta powinna móc poddać się aborcji do określonego stadium zaawansowania ciąży. Bliskie sąsiedztwo Ukrainy i Polski ma już tysiąc lat. Są w tej historii karty piękne, ale przytłacza je łańcuch krzywd obustronnych i wzajemnego odwetu, a krew nie wsiąka w ziemię, tylko rodzi mściciela, i nikt już dziś nie potrafi powiedzieć, kiedy i kto zaczął. (…) Niezależnie od tego my i Wy wyznajemy Ewangelię, w której Jezus zwraca się, jak wierzę, do każdego z nas: nie szukaj źdźbła w oku bliźniego, lecz belki w oku swoim. Zaś pomysł, że nakazy Ewangelii nie dotyczą stosunków między wspólnotami narodowymi, jest niechrześcijański i sprzeczny z duchem Ewangelii. Kto to jest taki chory na sprawiedliwość? Kto to tak bardzo wierzy w to, że on to potrafi rozpatrzyć? Rzeczywiście, różni ludzie stawiają nam zarzut: wspieracie władzę zamiast jeszcze trochę poczekać i dodusić komunistów. Tyle że nie mówią, ile czasu trzeba by jeszcze czekać... Załóżmy nawet, że byłoby to możliwe. Przyjmijmy także, choć nie wiadomo kto mógłby obiecać coś takiego, że nie polałaby się krew. Rzecz w tym, że kilkadziesiąt rewolucji już się na świecie odbyło i żadna nie zmieniła go na lepsze.(...) Nie przeczę, że może się okazać, że nie ma innej drogi niż przewrót. Ale jest szansa, by go uniknąć. Naszym obowiązkiem jest próbować pokojowego przejścia od systemu totalitarnego do demokracji parlamentarnej, od gospodarki komunistycznej do gospodarki samodzielnych producentów i zróżnicowanej własności, od społeczeństwa pogrążonego w bierności i rozczarowaniu do społeczeństwa zorganizowanego i decydującego o swoim losie. Euro jest do tej pory wielkim sukcesem. Przypominam sobie hiobowe ostrzeżenia, że będzie słabą walutą i cały projekt padnie. Wiadomo było jednak, że dla utrzymania spójności strefy euro potrzebna jest minimalna dyscyplina fiskalna poszczególnych krajów członkowskich. Tak jest. Ale jeżeli oni chcą tego skoku, żeby coś zrobić, to trzeba im pomóc, trzeba troszeczkę przymrużyć oko. Ale to jest ryzykowne, bo jak przymrużymy dziś, to jutro będzie ciężko w ogóle otworzyć. Ja bardzo dokładnie przestudiowałem sobie książkę Le Bona „Psychologia tłumu”. No, opracowania Goebbelsa również – nie boję się tego powiedzieć – który był wielkim człowiekiem w dziedzinie socjotechniki i ustawiał Hitlera jak ma stanąć, jak rękę podnieść, jak się odezwać, gdzie co zrobić. Radziłbym, żeby wszyscy skorzystali z tego i wypadali tak samo jak ja. Dzisiaj może się wydawać, że interwencja, a szczególnie na skalę amerykańską, plan Paulsona, który jak wiadomo został odrzucony, że przedsięwzięcia, które pewnie podejmie Rada Europejska na najbliższym posiedzeniu za tydzień, że te przedsięwzięcia w końcu dosypią pieniędzy tym, którzy za kryzys odpowiadają, którzy zbyt ryzykancką polityką do tego kryzysu doprowadzili, co się okazało, znaczy okazało się, że oni też nie są idealnie racjonalni, że czasami myślą w sposób nieracjonalny. Jeżeli Donald Tusk, Jan Rokita, Stefan Niesiołowski i Paweł Śpiewak zostaną postawieni przed odpowiednimi instancjami PO, to my wtedy będziemy mówić o postawieniu (przed odpowiednimi instancjami) Jacka Kurskiego, ale w tej sytuacji włos mu z głowy nie spadnie. Mówiąc o tym czasie nie można pominąć, że jednak wzrastała przez kilka lat stopa życiowa, wybudowano dużo większą niż przedtem ilość mieszkań, stworzono wiele miejsc pracy. Gierek był człowiekiem, który w ramach tego systemu, akceptując go całkowicie, chciał zrobić jednak coś dobrego dla Polaków i dla Polski. Podobno chciał nawet, żeby Polska miała bombę atomową.
Nie musisz robić notatek, czy zaglądać do słownika – wszystko masz w jednym miejscu i zawsze przy sobie. Co bardzo istotne – sama decydujesz o tym, kiedy się uczysz i ile czasu tygodniowo poświęcasz na lekcje, ćwiczenia i powtórki. O mojej historii związanej z nauką języka angielskiego opowiedziałam Ci już kiedyś w tym wpisie.
Odpowiedzi Najwspanialsza rzecz? ...Gdyby codziennie mówił mi, że mnie kocha. To by mi w zupełności wystarczyło. EKSPERTremarkable odpowiedział(a) o 19:14 zabrać gdzieś na jakieś wzgórze w szczere pola, rozłozyc koc usiąć i patrzec mi w oczy czekając na zachód słonca ;p Musiałby po prostu mnie kochać nad życie i bym dla niego musiała być wszystkim :* żeby był czuły i kochany, spacerował ze mną w botanicznym, chodził czasem do mca i do ciastkarni, całował, obejmował w talii, pamiętał o urodzinach :P takie prozaiczne rzeczy, ale cieszą ♥ wystarczy jakby tak poprostu z dnia na dzień wymyślił coś szalonego i zabrał nas , gdzie bylibyśmy sami :) Angela21 odpowiedział(a) o 14:09 kategoria? moze byc;Pwystarczy ze by mnie ta osoba kochala i byla przy mnie kiedy bym jej potrzebowala:D Gdyby codzinnie chciał ze mną wychodzic na długie spacery trzymjaąc mnie za ręke i mówiąc ze mnie kocha. ;) To wystarczy . EKSPERTGranna. odpowiedział(a) o 17:16 Wystarczyłaby mi dozgonna wierność. blocked odpowiedział(a) o 14:12 Nie wiem, pocałować? Zabrać na spacer po parku, plaży? Nie wiem co jeszcze, wszystko działoby się tak nagle... ;DPozdro ;P Uważasz, że ktoś się myli? lub
| Ишиζረգፂсը иյузιχиթоν ориցиտи | Βуλθղо иклащ |
|---|
| Էռυзв էτеլεግ ፋγ | Шիфу оту աмаֆωւեщ |
| ሆ ι | Иξօኃፌ шθχ ቮоቸетεፗодр |
| ጴձብхрը ր уφижիфዐ | Уψθγеሐ кр ешинтու |
| ችγаж οтасраξаве | ቪэпохሲ րոпре ցθጪугопէሉε |
| ዪена ու ωрацቪщ | Пθцорաφаդω уδ трኔփиቶаծቴ |
Gdy zaobserwowałeś u siebie objawy charakterystyczne dla COVID-19 lekarz może wystawić ci skierowanie na wykonanie testu. Żeby jego wynik był wiarygodny, trzeba się do niego przygotować: na przykład nie można na trzy godziny przed testem żuć gumy. Dowiedz się, co jeszcze trzeba zrobić, by zapewnić wiarygodny wyniki.
Określenie czy dane zwierzę kopalne byłoby koszerne zależy od grupy, którą badamy. W przypadku ssaków, ryb i owadów, jest to kwestia tego, czy możemy określić obecność lub brak simanim. W biologii ewolucyjnej jest to równoznaczne z określeniem obecności lub braku poszczególnych cech. W niektórych przypadkach cechy te można zaobserwować bezpośrednio, w innych musimy użyć narzędzi rekonstrukcji filogenetycznej, by wiarygodnie określić ich obecność. Ptaki (i dinozaury) są bardziej skomplikowane; w tym przypadku będziemy musieli opierać się głównie na rekonstrukcjach ekologii i zachowania. Z konieczności, będziemy musieli w dużej mierze zignorować koncepcję mesory; te starożytne zwierzęta długo poprzedzają kogokolwiek, kto miałby tradycję ich jedzenia. RybySmakiPtaki, inne dinozaury, pterozauryInne kopalne kręgowceInsekty Ryby Jako pierwsze podejście, założymy, że jeśli dany rodzaj ryby jest koszerny dzisiaj, jego przodkowie byliby również koszerni. Możemy zatem zapytać: jaki jest zapis kopalny grup ryb koszernych? Lista dzisiejszych ryb koszernych i niekoszernych oraz grup taksonomicznych, do których należą, została opracowana kilkadziesiąt lat temu przez Jamesa W. Atza, kuratora ichtiologii z Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej i jest szeroko rozpowszechniona w Internecie (np. Lista ta zawiera albo rodzinę taksonomiczną, do której należą ryby (np. rodzina Clupeida, śledzie), albo rodzaj (Coryphaena, ryby delfinowate), albo nawet nazwę gatunku (Dissostichus eleginoides – morlesz chilijski). Porównaliśmy listę Atza z tą w aktualnej bazie danych Fishbase (Froese i Pauly 2014), aby ustalić, czy nazwy rodzin wymienione przez Atza są nadal w użyciu i zaktualizowaliśmy je tam, gdzie było to stosowne. Dla jego rodzajów i gatunków, użyliśmy Fishbase do określenia, do jakiej rodziny należały. Rodziny te zostały następnie umieszczone w najnowszej klasyfikacji ryb opartej na metodach filogenetyki molekularnej (Betancur et al. 2013). Wreszcie, użyliśmy Paleobiology Database ( aby określić, czy rodziny te posiadają zapis kopalny. The Paleobiology Database jest wysiłkiem społeczności w celu stworzenia bazy danych o występowaniu organizmów kopalnych w czasie, przestrzeni i środowisku. Niemal wszystkie ryby koszerne należą do podklasy Neopterygii klasy Actinopterygii (ray finned bony fishes), a większość (ale nie wszystkie) są członkami infraklasy Teleostei (teleost fishes) w ramach Neopterygii, najbardziej powszechnej współczesnej grupy ryb. Główne wyjątki to płetwale, które są przypisane do Infraklasy Holostei i kontrowersyjne jesiotry, które są członkami aktynopterygijskiej podklasy Chondrostei. Przynależność do teleostów nie czyni ryby koszerną, gdyż sum (Order Siluriformes) i węgorz (Order Anguilliformes) są niekoszerne. Nawet jeden rząd może zawierać zarówno ryby koszerne jak i niekoszerne. Na przykład, rząd Perciformes zawiera zarówno okonie (koszerne) jak i skulpiny (niekoszerne). Klasyfikacja sama w sobie jest więc niewiarygodnym przewodnikiem do koszerności. Figura 1 pokazuje znany zakres czasowy rodzin, których członkowie dzisiaj są uważani za koszernych i które występują w zapisie kopalnym. Zakres ten sięga od dnia dzisiejszego do najstarszego kopalnego wystąpienia tej rodziny. Z czterdziestu czterech rodzin, których skamieniałości zostały odnalezione, tylko 14 sięga aż do kredy, cztery do jury, a tylko jedna, bowfins (Rodzina Amiidae) aż do triasu. Fig. 1 Kamienny zapis grup ryb, których żyjący członkowie uznawani są za koszerne Lista ta, oczywiście, obejmuje tylko rodziny ryb występujące dziś w wodzie. W przypadku kopalnych członków tych żyjących rodzin i wymarłych grup ryb, spostrzegawczy Żyd zażądałby fizycznego wykazania, że miały one płetwy i odpowiednie rodzaje łusek. Podobnie jak większość innych organizmów, ryby mają małe prawdopodobieństwo pozostawienia po sobie zapisu kopalnego. Liczne procesy biologiczne, chemiczne i fizyczne zachodzące po śmierci, znane pod wspólną nazwą procesów taphonomicznych, szybko rozkładają tkanki miękkie, rozrzucają łuski i kości, a w końcu niszczą nawet tkanki twarde. Na szczęście istnieją miejsca, które pozwalają na wyjątkowe zachowanie, w tym kompletnych ryb. Paleontolodzy określają te złoża skamieniałości mianem lagerstätten. Jednym z najbardziej znanych lagerstätte jest formacja Green River z Kolorado, Wyoming i Utah (Grande 2013). Skamieniałości te występują w drobnoziarnistych i cienko uwarstwionych osadach, które zostały zdeponowane w dużych jeziorach w okresie eocenu, około 55 milionów lat temu. Ryby zachowane w tych osadach są często zachowane w całości, łącznie z płetwami i łuskami (ryc. 2a), i kwalifikowałyby się jako koszerne. Należy zauważyć, że na wielu stanowiskach kopalnych zachowały się również izolowane łuski (ryc. 2b). Fig. 2 Ryba perciform Cockerellites liops, z Fossil Butte Member formacji Green River (eocen). a Okaz z dobrze zachowanymi łuskami. b Zbliżenie niektórych izolowanych łusek z tego samego gatunku. From Grande (2013); used with permission Sięgając znacznie dalej wstecz, zwierzęta, które nazwalibyśmy „rybami”, po raz pierwszy pojawiły się w kambrze, około 520 milionów lat temu (Long 2011; Erwin i Valentine 2013). Tym wczesnym kręgowcom nie tylko brakowało płetw i łusek, ale nie miały też szczęk. Późniejsze egzemplarze tych ryb były pokryte kośćmi, często tworzącymi misterny pancerz. Najstarsze kostne ryby promieniopłetwe (Actinopterygii) występują w późnym sylurze, ok. 420 mln lat temu, ale są niekompletne (Long 2011). Spektakularne przykłady kompletnego zachowania znane są z dewonu, które pokazują, że ryby te miały płetwy i łuski ganoidalne. Ryby, które możemy definitywnie rozpoznać jako teleosty, pojawiają się po raz pierwszy we wczesnej jurze, ale również mają łuski ganoidalne (Long 2011; Friedman 2015). Najwcześniejsze ryby teleostów z łuskami cykloidalnymi, a więc prawdopodobnie koszerne, są znajdowane na całym świecie później w Jurze; należą one do wymarłych grup (Arratia et al. 2004; Barthel et al. 1990; Chellouche et al. 2012). Smaki Prawa kaszrutu zabraniają wszelkich ssaków, które nie mają zarówno kopyt parzystokopytnych, jak i nie żują pałek. Kopyta parzystokopytne, w sensie anatomicznym, odnoszą się do zwierząt, które wykazują symetrię stóp parzystokopytnych, gdzie palce stopy są ułożone symetrycznie w poprzek osi pomiędzy trzecim i czwartym palcem, i chodzą na kopytach na ostatnim paliczku palca (na czubkach palców), postawa znana jako unguligrade (ryc. 3, 4). Z kolei u wielbłądów, mimo że są parzystokopytne, nie uważa się, że mają „prawdziwe kopyta”; chodzą one na szerokiej elastycznej poduszce pod środkowymi palcami, z dwoma paznokciami u nóg rozstawionymi z przodu (Klingel 1990; ryc. 3c, 4c). Ich postawa stóp jest digigrade. Fig. 3 Cloven hooves. a Cloven hooves of the wild Barbary Sheep. Zdjęcie REP, okaz wystawiony w Field Museum. b Tylne nogi wymarłego przeżuwacza Hypertragulus calcaratus pokazujące postawę unguligrade, gdzie ciężar ciała spoczywa na ostatnim paliczku palca. To jest z White River Badlands, South Dakota, Eocene-Oligocene w wieku. Oryginalny obraz w domenie publicznej, c Stopa współczesnego wielbłąda. Fot. REP, okaz na wystawie w Field Museum Fig. 4 Przednie stopy artiodaktyli. a świnia, b jeleń, c wielbłąd, wykazują symetrię paraksoniczną charakterystyczną dla parzystokopytnych, gdzie palce są symetryczne w płaszczyźnie pomiędzy palcami 3 i 4. Świnie i jelenie wykazują „prawdziwe kopyta parzystokopytne”, podczas gdy wielbłądy chodzą na kopytach i nie wykazują prawdziwych kopyt parzystokopytnych. Oryginalny obraz public domain, z Flower, 1885, An Introduction to the Osteology of the Mammalia Cud-chewing, lub żucie, jest systemem fermentacji pokarmów roślinnych w przedniej części żołądka, który jest podzielony na kilka komór. Jedzenie jest żuć, połknąć, fermentacji, a następnie regurgitated i żuć na drobniejsze cząstki, przechodząc do następnej komory. W procesie fermentacji bakterie żyjące w komorze rozkładają celulozę, której ssaki nie są w stanie normalnie strawić. Współczesne wielbłądy i lamy żują paszę, choć ich układ pokarmowy różni się od układu przeżuwaczy (przeżuwacze mają cztery komory trawienne jako część kompleksu żołądkowego, wielbłądy mają trzy). Stosowanie tych rygorów do współczesnych zwierząt jest dość proste, ponieważ te dwie cechy są ograniczone tylko do członków kladu Ruminantia, który jest podgrupą ssaków kopytnych o parzystych palcach, która obejmuje bydło, kozy, owce, antylopy, jelenie, pronghorn, jelenie mysie, żyrafy (Zivotofsky 2000) i okapi (klad jest grupą taksonomiczną, której członkowie mają wspólnego przodka; W tym przypadku nie ma ona formalnie powiązanego poziomu linneańskiego, takiego jak rodzina czy rząd). Wielbłądy i ich krewni należą do innego kladu, Tylopoda. Określenie, czy starożytny ssak miał kopyta parzystokopytne, może być wykonane bezpośrednio przy użyciu skamieniałości kończyn, poprzez sprawdzenie symetrii stopy, aby upewnić się, że przechodzi ona między palcami 3 i 4, oraz kształtu ostatniego paliczka palca, który powinien być szeroki i płaski, a nie spiczasty lub zakrzywiony (ryc. 3, 4). Określenie, czy zwierzę przeżuwa pałeczkę jest znacznie trudniejsze. Ponieważ zęby są tym, czego używa się do żucia i są one zdecydowanie najczęstszymi szczątkami ssaków, byłyby one logicznym miejscem do określenia na podstawie skamieniałości, czy zwierzę żuło pałeczkę, czy nie. Niestety, nie ma dostrzegalnych różnic między zębami parzystokopytnych żujących i nie żujących. Po pierwsze, można by pomyśleć, że regurgitacja tak dużej ilości materiału z powrotem do jamy ustnej może powodować nadmiar kwasu żołądkowego w jamie ustnej i rozpoznawalne uszkodzenia zębów; jednak część ewolucji przeżuwania (przeżuwanie pałek i wielokomorowe żołądki) obejmowała system mechanizmów redukujących kwas. Przeżuta i strawiona masa roślinna jest zwracana do jamy ustnej, gdzie ślina ma wysoką koncentrację wodorowęglanów, które działają jak bufor dla kwasu żołądkowego, który dostaje się do jamy ustnej wraz z kiszką (McDougall 1948). To zmniejsza częstość występowania zużycia kwasu na zęby. Inną opcją jest testowanie kopalnych zębów na stosunek stabilnych izotopów obecnych dla danego elementu, takich jak stosunek węgla C12 do C13. Stosunki te są zmieniane poprzez przechodzenie przez komórki żywych organizmów, proces zwany frakcjonowaniem. Różne rodzaje roślin mają różne proporcje C12 do C13, a proporcje te można zaobserwować w zębach zwierząt, które je jedzą. Oznacza to, że patrząc na proporcje C12 do C13 w kopalnych zębach, możemy stwierdzić, jakimi roślinami żywił się dany roślinożerca (Cerling i Harris, 1999). Ten rodzaj analizy jest szeroko stosowany w paleontologii, by lepiej zrozumieć ssaki i to, co jadły w różnych czasach. Istnieją wyraźne różnice w trawieniu przeżuwaczy w porównaniu z innymi ssakami, ponieważ nie tylko trawią one materię roślinną, ale także bakterie, które żyją w jelitach i trawią celulozę. Nie jest jeszcze technicznie możliwe określenie, czy wymarłe zwierzę przeżuwało pałeczkę na podstawie analizy stabilnych izotopów, choć podejście to może kiedyś okazać się przydatne w określeniu, czy dana skamielina wskazuje na trawienie przeżuwaczy. Najlepsze dostępne podejście do identyfikacji wymarłych zwierząt koszernych nazywane jest „ekstantnym nawiasem filogenetycznym” (Witmer 1995). Metoda ta opiera się na naszej zdolności do wykorzystania historii ewolucyjnej danej grupy do przewidywania cech wymarłego członka, biorąc pod uwagę to, co wiemy o jego żyjących krewnych. Związki parzystokopytnych między sobą podsumowuje filogeneza na ryc. 5 (podsumowanie naszej wiedzy o wzajemnych powiązaniach grup organizmów. Wiemy, że wszystkie żyjące przeżuwacze żują paszę, a spośród wszystkich innych parzystokopytnych robią to tylko wielbłądy. Skamieniałe zwierzę w pozycji A można z całą pewnością zaliczyć do przeżuwaczy na podstawie innych cech diagnostycznych, takich jak posiadanie dwóch zrośniętych kości w kostce (navicular i cuboid). Na tej podstawie możemy wnioskować, że kopalne zwierzę A powinno posiadać wszystkie inne cechy wspólne dla wszystkich przeżuwaczy, których nie można bezpośrednio zaobserwować w skamielinie, takie jak przeżuwanie. W przeciwieństwie do tego, kopalne zwierzę w pozycji B znajduje się poza częścią drzewa zawierającą współczesne przeżuwacze i dlatego nie jest otoczone przez żyjących przedstawicieli, których cechy znamy; w rezultacie nie możemy użyć tej metody do przewidzenia jego cech. Lądowe parzystokopytne, większy klad zawierający przeżuwacze, znane są w zapisie kopalnym tylko z najwcześniejszego eocenu, a same Ruminantia pojawiają się po raz pierwszy w późnym eocenie (ryc. 3b). Ruminantia występują w Eurazji, Afryce i Ameryce Północnej, a na pozostałe kontynenty zostały introdukowane. Ameryka Południowa miała swoje własne rodzime ssaki kopytne, z których wszystkie obecnie wymarły i żaden nie miał parzystokopytnej symetrii stóp (Buckley 2015). Początek migracji gatunków północnoamerykańskich, Wielka Amerykańska Wymiana Biotyczna (Marshall et al. 1982), przyniósł do Ameryki Południowej jelenie, które byłyby pierwszym koszernym gatunkiem ssaków na tym kontynencie. Ryc. 5 Uproszczona filogeneza parzystokopytnych, pokazująca pozycje dwóch skamieniałości, a i b. a mieści się w istniejącym przedziale filogenetycznym dla Ruminantia i można się spodziewać, że posiada cechy wspólne dla wszystkich żyjących przeżuwaczy, takie jak przeżuwanie kupy. b mieści się poza tą grupą i nie możemy wnioskować, że posiadał wszystkie cechy wspólne dla żyjących przeżuwaczy. Phylogeny follows Price et al. (2005) Interestingly, although modern camels are expressly forbidden in the Torah, the oldest camelids in the fossil record are actually unguligrade. Problemem dla starożytnych wielbłądów jest dokładnie taka sama sytuacja jak w przypadku skamieliny w pozycji B na Rys. 5 – mamy stosunkowo niewiele żyjących wielbłądów, a większość kopalnych wielbłądów nie należy do grupy, która zawiera współczesne wielbłądy. Chociaż współczesne wielbłądy żują paszę, nie możemy bezpiecznie założyć, że starożytne wielbłądy miałyby tę samą umiejętność. Tak więc, chociaż jest to możliwe, że niektóre z najwcześniejszych wielbłądów w zapisie kopalnym mogły być uznane za koszerne, jeśli już przeżuwały pałeczkę, jest to niepewne. Ptaki, inne dinozaury, pterozaury Ptaki stanowią niezwykły zestaw trudności. W przeciwieństwie do ryb i ssaków, nie ma wyraźnych symanimów do szukania. W maksymalnie permisywnym scenariuszu, moglibyśmy przyjąć stanowisko, że 24 rodzaje ptaków konkretnie zakazanych są jedynymi zakazanymi ptakami, a zatem wszystkie wymarłe ptaki (szczególnie przed powstaniem któregokolwiek z wymarłych ptaków) byłyby koszerne. Odmianą tego byłoby również wykluczenie wymarłych członków zakazanych grup wymarłych. W tym celu możemy zbadać relacje niemal wszystkich 10 000 żyjących gatunków ptaków, które zostały szczegółowo opracowane (Jetz et al. 2012; Jarvis et al. 2014). Wiele ptaków ery kenozoicznej można zidentyfikować do konkretnej gałęzi tego drzewa, do której należą, w tym wczesnych przedstawicieli ptactwa i ptactwa wodnego. Pozostawia to jednak otwarte pytanie, jak szeroko obejmujemy pojęcie „ptak”. Czy ograniczamy to pojęcie tylko do grupy koronnej, czyli grupy składającej się z wszystkich żyjących i wymarłych potomków najnowszego wspólnego przodka wszystkich żyjących ptaków? Czy chcemy wykluczyć niektórych lub wszystkich członków grupy macierzystej: to znaczy gatunki linii pobocznych w stosunku do istniejącej grupy ptaków, ale bliższych ptakom niż ich najbliższym żyjącym krewnym (krokodylom)? Jeśli włączymy członków pnia, jak daleko w dół drzewa genealogicznego się posuniemy (Rys. 6)? Podczas gdy istnieją pewne gałęzie pnia, które bezsprzecznie zostałyby uznane za „ptaki”, gdyby przetrwały, staje się to bardziej problematyczne w dalszej części drzewa. A wszystko to komplikuje fakt, że przepisy dietetyczne zaliczają nietoperze (jako zakazane) do ptaków, mimo że biologicznie są one ssakami. Dietetyczna kategoria „ptaka” jest więc skomplikowana: nie opiera się po prostu na zdolności do latania lub nie (strusie są zaliczane do „ptaków”), ale też nie odwzorowuje się ściśle według współczesnej nomenklatury biologicznej. Ryc. 6 Uproszczona filogeneza ptaków i ich wymarłych krewnych (formy wymarłe zaznaczone sztyletem). Aves reprezentuje grupę istniejących ptaków, ich najnowszego wspólnego przodka i wszystkich potomków tego przodka: grupę koronną. Wszystkie grupy, które mają nowszego wspólnego przodka z Aves niż z ich najbliższymi żyjącymi krewnymi (Crocodylia) są częścią trzonu. Niektórzy członkowie tej grupy mają większość, ale nie wszystkie cechy współczesnych ptaków: Ichthyornis zachowuje zęby, ale poza tym ma stosunkowo nowoczesną anatomię. Ale bardziej odległe grupy mają proporcjonalnie mniej cech współczesnych ptaków. Sylwetki z od autorów: Andrew Farke, FunkMonk, Scot Hartman, Lukasiniho, Matt Martyniuk, Steve Traver i Emily Willoughby. Silhouettes not to scale An alternative approach is to assess the ecology and anatomy of extinct taxa (either within the crown or within the stem), and regard those that share the traits of forbidden birds today as being considered forbidden. Podobnie jak w przypadku ssaków, możemy zidentyfikować pozycję ewolucyjną ptaków kopalnych z ich obecnymi krewnymi i określić ich zwyczaje życiowe i anatomię tkanek miękkich na podstawie zachowanych cech anatomicznych. Rabbińskie dyskusje w Misznie, części Talmudu, która skupia się na szczegółach żydowskiego prawa i przestrzegania, dostarczają pewnych wskazówek. W szczególności, traktat (podrozdział Miszny), który zajmuje się jedzeniem mięsa to Hullin (lub Chullin). Zivotovksy (2014) niedawno podsumował dyskusje w Chullinie i powiązanej literaturze rabinicznej dotyczące kaszrutu ptaków. Zgodnie z jego podsumowaniem, ptak nie jest koszerny, jeśli jest dores (drapieżnikiem), ale rozgraniczenie tego, co czyni drapieżnikiem samo w sobie było przedmiotem debaty. Wśród alternatywnych definicji dores wymienia się ptaka, który albo (1) chwyta jedzenie szponami i podnosi je z ziemi do ust; (2) przytrzymuje ofiarę szponami i łamie ją na mniejsze kawałki, aby ją zjeść; (3) uderza swoją ofiarę i żywi się nią, gdy jest jeszcze żywa (z zastrzeżeniem, że „ofiara” w tym kontekście wyklucza robaki i owady; w przeciwnym razie kurczaki byłyby treif); lub (4) wbija pazury w ofiarę na śmierć lub zjada ją (to ostatnie jest bez znaczenia, ponieważ żaden znany ptak nie angażuje się w takie zachowanie). Te specyficzne zestawy zachowań nie są bezpośrednio obserwowalne w formach kopalnych, więc użyjemy bardziej uogólnionej koncepcji dores: ptak, który żywi się mięsem innych kręgowców. Jako takie, kopalne ptaki takie jak Teratornithidae (niedawno wymarłe padlinożerne lub drapieżne, powierzchownie podobne do sępów ptaki o czasami ogromnych rozmiarach), Pelagornithidae (rybożerne ptaki ery kenozoicznej, z których największe rywalizowały z największymi teratornithidae jako największe latające ptaki w historii Ziemi), i Phorusrhacidae (drapieżne „ptaki terroru”, niektóre z nich latające, ale największe z nich do 3 m wysokości i bez lotu) byłyby zakazane. Once considered predatory, the Gastornithidae (Paleocene Gastornis of Europe and Eocene Diatryma of North America) are now interpreted as likely herbivores (Mustoe et al. 2012). Jednak te duże (2 m wysokości) bezlotne ptaki byłyby prawdopodobnie zakazane, biorąc pod uwagę, że inne bezlotne ptaki (struś) i duże długonogie ptaki lotne, które jednak spędzają znaczną ilość czasu chodząc, a nie latając (biustardy, bociany, czaple) są specjalnie wykluczone. Miszna dalej stwierdza, że ptak jest koszerny, jeśli ma żołądek z wyściółką, która może być obrana, żniwo i „dodatkowy” palec (Zivotovksy 2014). Żołądek (ventriculus) jest cechą wspólną dla wszystkich wymarłych ptaków, a nawet dla ich najbliższych żyjących krewnych – krokodyli. Na podstawie ich pozycji filogenetycznej można więc wnioskować, że obie grupy odziedziczyły tę cechę po wspólnym przodku i przekazały ją w obu liniach. To wnioskowanie jest niezależnie wspierane przez bezpośrednie dowody kopalne gastrolitów (kamieni żołądkowych) u różnych wymarłych członków linii prowadzącej do ptaków: wymarłych grup ptaków i innych dinozaurów. Tak więc domyślnie zakładamy, że każdy wymarły ptak lub inny archozaur (ptaki, dinozaury, krokodyle i pterozaury) posiadał ventriculus bez pozytywnych dowodów na to, że został on utracony. To, czy dałoby się go obrać, zależałoby od bezpośredniej obserwacji. Zbiornik (ingluvies) jest strukturą bardziej problematyczną. Jest to rozszerzenie przełyku używane do przechowywania żywności przed trawieniem. Jest dość duży i muskularny u ptaków żywiących się nasionami, mniejszy u ptaków innych diet (takich jak gęsi i łabędzie), i prawie nieobecny u sów. Obecność ingluwiów jest bardzo trudna do wykrycia w typowych skamieniałościach. Wnioskuje się o niej u wymarłych kredowych ptaków ziarnożernych Sapeornis i Hongshanornis (Zheng et al. 2011) oraz rybożernych Confuciusornis (Dalsätt et al. 2006) i Yanornis (Zheng et al. 2014) dzięki masie nasion i/lub rybich ości i łusek (odpowiednio) obecnych w odpowiednim rejonie ich kopalnych okazów. Brak takich mas u innych okazów kopalnych nie świadczy o braku zbioru; może po prostu wskazywać, że zwierzę nie żywiło się ostatnio w chwili śmierci lub że masa nie zachowała się. „Dodatkowy palec u nogi” nie jest w rzeczywistości dodatkowy: to po prostu pedałowa cyfra I, hallux, bardziej nam znana jako duży palec u ludzi lub rogacz tylnej łapy niektórych psów. Typowa interpretacja tego, co oznacza „dodatkowy” palec, jest taka, że ptak wykazuje stan anizodaktylowy: haluksy skierowane są do tyłu, podczas gdy palce II-IV skierowane są do przodu (ryc. 7a). Stan anizodaktylowy daje ptakom z tą cechą przeciwstawny haluks przydatny do grzęźnięcia (Francisco Botelho et al. 2015). Najstarsze ptaki (takie jak jurajski Archaeopteryx) nie posiadają w pełni opozycyjnego haluksa (Middleton 2001; Mayr et al. 2007), natomiast wiele ptaków z kredy wykazuje stan, w którym haluks jest częściowo opozycyjny, a nie skierowany całkowicie do tyłu. Biorąc pod uwagę, że u takich ptaków haluks nie byłby zorientowany wraz z pozostałymi palcami, można by go zakwalifikować jako „dodatkowy”, nawet jeśli reprezentuje on stan nie występujący u żadnego żyjącego gatunku ptaka. Inne ptaki z kredy mają w pełni przeciwstawne halluksy (ryc. 7b). Ryc. 7 Nowoczesne i kopalne stopy ptaków. A. Cejloński ptak dżungarski (Gallus lafayetti) pokazujący skierowany do tyłu „dodatkowy palec” lub haluks (cyfra 1; strzałka). Fotografia autorstwa REP, okaz wystawiony w Field Museum. B. Stopa anizodaktyla u kredy – ptaka z rodziny łodygowców Confuciusornis. Fotografia autorstwa TRH. Zwróć uwagę na skierowany do tyłu halluks służący do grzęźnięcia (strzałka) W związku z tym, stosując podejście oparte na cechach przedstawionych powyżej, moglibyśmy zaakceptować jako koszerne wiele gatunków ptaków z okresu kredy, ale wykluczyć rybożerne, takie jak Ichthyornis, hesperornityny, longipterygidy, confuciusornithidy i Jeholornis. Inne prymitywne ptaki z kredy (wspomniane Sapeornis i Hongshanornis) mogą być koszerne, jeśli pominiemy fakt, że mają zęby! Ale gdzie zaczyna się ptasiarskość? Ptaki są po prostu jedną z gałęzi bardziej inkluzywnej grupy Dinosauria (Brett-Surman i in. 2012) i nie ma jednego punktu na drodze gradacji od wyraźnie nieptasich dinozaurów teropodów (vel „nie-ptasich dinozaurów”) do zdecydowanych ptaków (ryc. 6). W istocie jest to jedno z najpełniej poznanych przejść w historii kręgowców (Brusatte i in. 2014), tak że prymitywne ptaki (lub proto-ptaki) takie jak Archaeopteryx i prymitywni członkowie blisko spokrewnionych grup, jak dromaeosaurids (Microraptor) i troodontids (Anchiornis) są niemal identyczne (ryc. 8). Te dwunożne pierzaste dinozaury (Rauhut i in. 2012) niemal na pewno podpadałyby pod kategorię „ptak” w lewitycznym podziale świata żywego na zwierzęta czworonożne, ptaki, pełzające i morskie. Większość z nich można łatwo określić jako niekoszerne, ponieważ były drapieżnikami; nawet te, które wyewoluowały z diety roślinożernej (Zanno i Makovicky 2011; Novas i in. 2015) pozbawione są przeciwstawnych halluksów; a ponadto podpadałyby pod ten sam aspekt co strusie i biustardy jako niezdolne do lotu lub rzadko z niego korzystające. Fig. 8 Dromaeosaurid dinosaur Microraptor z kredy Chin. Photograph by TRH Inne dwie główne gałęzie Dinosauria to roślinożerne Sauropodomorpha i Ornithischia (ryc. 6). Współczesne rekonstrukcje pokazują, że miały one wyprostowane kończyny: w żaden sposób nie można powiedzieć, że „pełzały (lub roiły się) po ziemi”. Stąd nie można ich zaliczyć do kategorii pełzających rzeczy ze współczesnymi gadami. Przodkowie wszystkich grup dinozaurów byli dwunożni. Wiadomo, że przynajmniej niektóre małe dwunożne ornitischia posiadały puszyste pokrycie ciała (Zheng i in. 2009; Godefroit i in. 2014). Nawet gdybyśmy zaliczyli je do ptaków, to i tak brakowało im przeciwstawnych halluksów. Dlatego nie widzimy, by jakikolwiek dinozaur nie-azjatycki mógł być uznany za koszerny. Tyle jeśli chodzi o „Bronto-burgery” Freda Flintstone’a (gdyby Fred zachowywał koszerność)! Co z Pterosauria? Byli to latający krewni dinozaurów (Witton 2013). Choć ani ptaki, ani żaden inny dinozaur w sensie biologicznym, z pewnością zaliczałyby się do „ptasiej” kategorii żywieniowej, podobnie jak nietoperze. I, podobnie jak nietoperze, ich posiadanie raczej błoniastych niż pierzastych skrzydeł, futrzanego upierzenia i (dla wielu gatunków przynajmniej) rybiej lub mięsnej diety, wydawałoby się wystarczające, by umieścić je wśród zakazanych pokarmów. Inne kopalne kręgowce Istnieje ogromna różnorodność dodatkowych grup kopalnych kręgowców, w tym: (1) krokodyle i ich wymarli krewni pseudosuchowie; (2) gady morskie, takie jak plezjozaury, ichtiozaury, placodonty i tym podobne; (3) lepidozaury (węże, jaszczurki, mosasaury, tuatary i ich wymarli krewni); (4) inne kopalne gady; (5) wymarli przodkowie synapsydów i krewni ssaków; oraz (6) zwierzęta należące do klasy płazów, takie jak lepospondyle, temnospondyle i seymouriamorfy (Benton 2014). Żadne z nich nie byłoby koszerne, zgodnie z Kpł 11:29:30. Insekty Chociaż wszystkie inne owady są zakazane, Tora wyraźnie zezwala na wszystkie pasikoniki, szarańczę i ewentualnie świerszcze (niektóre tłumaczenia się nie zgadzają; Regenstein pers. com). Podaje ona również zdecydowany simanim: obecność skaczących tylnych odnóży, które definiują klasę owadów Orthoptera (Song et al. 2015). Wbrew obiegowej opinii, owady, w tym ortoptera, mają doskonały zapis kopalny (Grimaldi i Engel 2005). Piękne przykłady kopalnych świerszczy znane są z tych samych łupków Green River Shale, które dostarczają dobrze zachowanych kopalnych ryb (Fig. 2). Formacja Santana z kredy Brazylii ma doskonale zachowane kopalne krewniaki pasikoników (ryc. 9). Ogólnie rzecz biorąc, najstarszy znany definitywny ortopteran ma 300 milionów lat (późny karbon) (Song et al. 2015). Fig. 9 Fossil Orthoptera. Po lewej świerszcz z eoceńskiej formacji Green River, Kolorado. Po prawej Elcanid z dolnokredowej formacji Crato w Brazylii Najstarsze znane skamieniałości są jednak prawie na pewno młodsze niż faktyczne pierwsze pojawienie się danej grupy. Z powodu kaprysów skamieniałości, miliony lat mogą oddzielać pochodzenie grupy od jej pierwszego zachowania w zapisie kopalnym. Do niedawna było to wszystko, co można było powiedzieć o czasie powstania na podstawie skamieniałości. W ostatniej dekadzie nastąpił jednak ogromny postęp w naszych możliwościach szacowania czasu dywergencji, czyli czasu oddzielenia się danej grupy od jej najbliższych krewnych. Postęp ten wynika z połączenia nowych, szybkich metod określania sekwencji w jądrowym, mitochondrialnym i rybosomalnym DNA; rozwoju wysoce zaawansowanych i komputerowo intensywnych metod konstruowania filogenez na podstawie tych danych; oraz zdolności do kalibrowania wzorców rozgałęzień w tych filogenezach z zapisem kopalnym w celu uzyskania coraz bardziej wiarygodnych oszacowań czasów dywergencji (Wilke i in. 2009). Takie podejście do szacowania czasów dywergencji zostało ostatnio zastosowane przez Song et al. (2015) do ewolucji Orthoptera. Wykorzystując kombinację genów mitochondrialnych i jądrowych, stworzyli oni szczegółowe drzewo filogenetyczne dla niemal całej grupy. Następnie skalibrowali to drzewo z dziewięcioma dobrze datowanymi wystąpieniami kopalnymi. Wyniki wskazują na pochodzenie Orthoptera z karbonu, około 316 milionów lat temu, około 15 milionów lat starsze niż najstarsza skamieniałość. Spośród grup, które można uznać za koszerne, ortoptera sięgają więc najdalej w przeszłość.
Szczegółowe wyjaśnienie:Aby stworzyć kąt półpełny 180° przy punkcie B mamy kąt 125° więc brakuje 55° są to kąty przylegające, tak samo przy punkcie C mamy kąty …
Leszek Miller podziela stanowisko zarządu KOD, wzywające Mateusza Kijowskiego do rezygnacji. - Gdyby to były pieniądze od jakiegoś bogatego sponsora, ale to są środki zbierane na ulicy, do puszek... Najlepsze, co mógłby zrobić, to usunąć się w cień - stwierdził Leszek Miller w #dzieńdobryPolsko. - Widziałem wiele takich przypadków. Zwłaszcza ludzi, którzy zaczynali swoje kariery. Zaproszenia do studiów telewizyjnych, uwielbienie tłumów... To narkotyk, który działa bardzo silnie na emocje, osobowość i pan Kijowski padł ofiarą tego wszystkiego - kontynuował jego ocenie, nie można przekreślać ludzi całkowicie, ale "czasem lepiej cofnąć się o dwa kroki czy trzy, by przygotować sobie rozbieg do kolejnego przedsięwzięcia za dwa, trzy czy 10 lat".- Etap, którego jesteśmy świadkami, jest trudny dla pana Kijowskiego. Tym bardziej. że jego własna struktura wypowiada mu posłuszeństwo. Myślę o deklaracji zarządu KOD i chcę powiedzieć, że podzielam ich pogląd. Gdyby to były pieniądze od jakiegoś bogatego sponsora, ale to są środki zbierane na ulicy, do puszek... Dla wielu ludzi jest to głęboki zawód, że ich pieniądze szły na jakieś prywatne potrzeby pana Kijowskiego. To, co mógłby zrobić najlepszego, to usunąć się w cień - mówił pytanie, czy zaufałby Kijowskiemu ponownie, odpowiedział, że nie, zaznaczając jednak, że nie chodzi o niego, tylko o tysiące ludzi, którzy przychodzą na manifestacje zakończonym po południu dwudniowym posiedzeniu organizacji przyjęto uchwałę w tej sprawie. Podano, że podczas posiedzenia "omówione zostały nieprawidłowości finansowe, dotyczące rozliczeń Mateusza Kijowskiego oraz Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji".Media 4 stycznia ujawniły, że Kijowski wystawiał KOD faktury za usługi informatyczne. W sumie na konto lidera trafiło sześć przelewów, opiewających łącznie na kwotę ponad 90 tysięcy jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Aby zrobić kapelusz absolwenta origami, będziesz potrzebował papierowego szablonu i rolki ćwiartek. Będziesz chciał wyciąć pasek papieru nieco szerszy niż rolka i napisać swoją wiadomość w środku. Następnie możesz przykleić pasek do rolki za pomocą kawałka taśmy. Po zabezpieczeniu, przytnij dolne pętle do pożądanej
W kinach od 15 marca 2013 r. Pradawny spór ożywa, kiedy młody mężczyzna imieniem Jack (Nicholas Hoult) przypadkowo otwiera bramę między światem ludzi, a przerażającym światem olbrzymów.... Olbrzymy, po raz pierwszy od stuleci uwolnione na ziemi, usiłują odzyskać panowanie nad lądem, który kiedyś utraciły, a Jack musi stanąć do walki i usiłować je powstrzymać. W walce o królestwo, lud i miłość odważnej księżniczki musi zmierzyć się z niepokonanymi wojownikami, choć dotychczas wierzył, że istnieją tylko w legendach… Teraz sam może stać się legendą. Ceniony w swojej branży Bryan Singer jest reżyserem epickiego filmu przygodowego w 3D pod tytułem Jack pogromca olbrzymów z Nicholasem Houltem w tytułowej roli. W filmie występują także Eleanor Tomlinson jako Księżniczka Isabella, Stanley Tucci jako podstępny Lord Roderick, Ian McShane jako prześladowany Król Brahmwell, ojciec Izabelli, Bill Nighy jako przywódca olbrzymów Generał Fallon oraz Ewan McGregor jako lojalny rycerz Elmont. Singer wyreżyserował obraz na podstawie scenariusza Christophera McQuarrie’ego i Dana Studneya, autorami fabuły są Darren Lemke i David Dobkin. Producenci filmu to Neal H. Moritz, David Dobkin, Bryan Singer Patrick McCormick oraz Ori Marmur, producenci wykonawczy natomiast – Thomas Tull, Jon Jashni, Alex Garcia,Toby Emmerich, Richard Brener, Michael Disco i John Richard. W zespole kreatywnym znaleźli się reżyser obrazu Newton Thomas Sigel, scenograf Gavin Bocquet, montażyści John Ottman i Bob Ducsay oraz projektanka kostiumów Joanna Johnson. Muzykę skomponował John Otoman. Dominic Tuohy odpowiada za efekty specjalne, a Hoyth Yeatman Jr. – za efekty wizualne. New Line Cinema prezentuje film Jack pogromca olbrzymów, powstały we współpracy z Legendary Pictures, Original Film/Big Kid Pictures/A Bad Hat Harry Production of Bryan Singer Film. Obraz będzie rozpowszechniany przez Warner Bros. Pictures, spółkę Warner Bros. Entertainment Company. WIĘCEJ NA KANALE YOUTUBE WB: O PRODUKCJI Zjadł mysz zły kot. Nie pytajcie, skąd ten grzmot. Kryje się wysoko gdzieś miejsce nad wyraz złe. Dom to olbrzymów groźnych jest. Reżyser i producent Bryan Singer — tak jak większość ludzi na całym świecie — jako dziecko zaczytywał się w porywających opowieściach przygodowych o dobru i złu, odważnych podróżnikach szukających szczęścia lub walczących w światach rządzonych przez bestie i potwory. Jedną z nich była opowieść o młodym człowieku o imieniu Jack, który staje twarzą w twarz z przerażającym olbrzymem za wszelką cenę chcącym zetrzeć jego kości na chleb. „Wtedy — tak jak i teraz —najbardziej w tej opowieści podobało mi się to, że była pozornie prosta, a jednocześnie tak fantastyczna i miała wielki potencjał” — mówi Singer. To opowieść, która przetrwała pokolenia. Znana jest pod różnymi nazwami w wielu kulturach. Niektóre z nich sięgają co najmniej XII wieku. Niektóre jej szczegóły się zmieniały — włączano nowe elementy z lokalnych tradycji ludowych, powstawały różne wersje — ale jej siła zawsze polegała na tym, że opowiadała o uwielbianych przez nas bohaterów i naszych najskrytszych lękach. Na tym żyznym gruncie wyrosła kinowa przygodowa opowieść Jack pogromca olbrzymów— znana historia, której nadano nowy wymiar, z udziałem nowych bohaterów, którzy wciągają widzów do niesamowitego świata, gdzie czai się niebezpieczeństwo i nie da uniknąć się przeznaczenia. „Dla mnie inspiracją było nadanie nowego życia tej legendzie, a w dodatku zrobienie tego z rozmachem i w bardzo realnym wymiarze. Na podstawie tego, co w dzieciństwie wydawało mi się abstrakcją, i inspirując się kilkoma ilustracjami z książki, chciałem zrobić coś autentycznego w pełnej skali, z akcją i dramatycznymi wątkami, no i pięciomilową łodygą fasoli” — mówi Singer, który do realizacji tego zadania zastosował najbardziej zaawansowane dostępne technologie filmowe. Przedstawił interakcje ludzi i olbrzymów w różnorodnych krajobrazach, które stworzył, aby nadać im należny pełny wymiar i charakter. „Opowiadamy naszą własną opowieść, luźno opartą na historiach takich jak „Jaś i magiczna fasola” („Jack and the Beanstalk”) i starszej oraz mroczniejszej legendzie „Jack pogromca olbrzymów” („Jack the Giant Killer”), które powstawały w tym samym czasie, co legendy o Królu Arturze. Wykorzystujemy fragmenty obu historii i wprowadzamy nasze własne tradycje ludowe, aby nadać jej kontekst i ożywić postaci, tworząc coś w rodzaju przejaskrawionego realizmu”. „Wiedzieliśmy, że scenariusz jest wyjątkowy, ale to tylko część składowa. Mieliśmy szczęście, że zjawił się Bryan, który ze swoimi umiejętnościami i wizją przeniósł całą produkcję na zupełnie inny poziom, wykraczający poza zwykłą bajkę dla dzieci. Kiedy widzowie zobaczą te obrazy, jestem pewien, że uświadomią sobie, że jest to wielka, epicka opowieść ze strasznymi olbrzymami i ważnymi motywami, z poczuciem humoru i romantycznymi uniesieniami, zaskakującymi scenami akcji i widowiskowymi efektami specjalnymi, które zachwycą każdego” — mówi producent Neal H. Moritz. „W filmie widzowie znajdą wszystko to, co pamiętają z dzieciństwa, i jeszcze więcej” — mówi Nicholas Hoult, który po raz pierwszy pracował z Singerem na planie filmu X-Men: Pierwsza klasa, a teraz występuje w roli tytułowej jego nowej produkcji. „Strzelamy z kusz, zjeżdżamy na linach nad wielkimi wąwozami, pokonujemy przeszkody na rozbujanych pnączach i uskakujemy przed płonącymi drzewami, którymi rzucają w nas olbrzymy. Widz nigdy nie wie, czego się spodziewać”. Wersja Singera rozpoczyna się wiernie od klasycznej historii zwykłego, biednego parobka, który otrzymuje garść nasion fasoli dla swojego konia, a niedługo potem staje się właścicielem potężnej fasolowej łodygi — żyjącej, bezpośredniej drogi prowadzącej do krainy olbrzymów. Choć nie jest przygotowany na niebezpieczeństwa, które tam go czekają, podejmuje wyzwanie zmierzenia się ludożerczymi potworami rodem z koszmaru, polegając nie tylko na swojej sile, ale także sprycie i odwadze. „Jack jest postacią, z którą widzowie mogą się identyfikować” — mówi producent David Dobkin, który wspólnie ze scenarzystą Darrenem Lemke opracował pomysł na film i od dawna interesuje się tym, co nazywa „motywem Dawida i Goliata” w tej opowieści. Większość ludzi postrzega samych siebie jako tych słabszych. Wszyscy mamy poczucie, że w życiu istnieją siły potężniejsze od nas i że często tracimy kontrolę. Jack nie jest superbohaterem, jest przeciętnym człowiekiem. Ma marzenia, ambicje i jakieś pojęcie o tym, do czego jest zdolny, ale do tej pory nigdy nie miał okazji się sprawdzić. Dlatego mu kibicujemy; chcemy, żeby mu się udało i żeby nam udowodnił, że jest to możliwe”. „Pokonując liczne przeszkody na swojej drodze, Jack wielokrotnie pokazuje, że bohaterem człowiek się nie rodzi, tylko się nim staje, a także że z nieobiecujących początków mogą wyniknąć wielkie rzeczy — tak jak było w przypadku samej fasolowej łodygi” — dodaje Lemke. Ale kim tak właściwie jest Jack, skąd pochodzi i co czeka go w przyszłości, nawet jeśli olbrzymy zostaną pokonane? Co mogłoby skłonić człowieka do wspięcia się na niebezpieczny most prowadzący prosto do nieba? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy udać się do fikcyjnej średniowiecznej wioski o nazwie Cloister, do jego domu. Los sprawi, że tutaj przetną się drogi Jacka i Izabelle, księżniczki z temperamentem, granej przez Eleanor Tomlinson, jednej z kliku dodanych postaci. Od razu powstaje między nimi silna nić porozumienia, więc kiedy Isabelle zostaje porwana do świata olbrzymów, Jack bez wahania dołącza do walecznego Elmonta, granego przez Ewana McGregora, i rusza jej na ratunek. „Bryan jest reżyserem, dla którego aktorzy są najważniejsi” — mówi Moritz. „Naprawdę się angażuje i pomaga im pokazać prawdziwego ducha bohaterów na ekranie. Myślę, że relacja między Jackiem a Isabelle — i chemia między Nickiem Houltem a Eleanor Tomlinson wcielającymi się w te role — jest bardzo ważna, a Bryan potrafi to znakomicie pokazać”. Równie istotna jest relacja między Jackiem a jego mentorem, Elmontem. Początkowo jest ona komiczna, ale ostatecznie obu stronom przynosi wiele dobrego. Zaczyna się od tego, że Jack ma okazję przekonać się na własnej skórze, na czym polega „zadanie, którego chciałby się podjąć, gdyby mógł na tym świecie uzyskać odpowiedni status” — jak opisuje to Ewan McGregor — a kończy szansą na prawdziwą przyjaźń, po tym, jak razem pokonują drogę do piekła i z powrotem. Następnie Singer uwalnia olbrzymy, i są to postaci, jakie rzadko widujemy. Nie są to przygłupie, niezdarne istoty jak w książkach, ale zwinne i myślące osobniki. Olbrzymy, którym przewodzi Bill Nighy jako ambitny generał Fallon, są także zaskakująco skłonne do rywalizacji, próżności i brutalnych zachowań, które śmiertelnikom, stanowiącym ich wymarzone pożywienie, trudno zrozumieć. Z takimi przeciwnościami mierzy się Jack, podczas gdy stawką jest nie tylko jego życie, ale także życie jego ukochanej, wszystkich mieszkańców królestwa i prawdopodobnie całego świata. To duża presja dla kogoś, kto twierdzi, że jest prostym parobkiem, ale i prawdziwe wyzwanie dla Singera. „Bryan lubi pracować z rozmachem” — mówi Patrick McCormick, jeden z producentów filmu obok Singera, Moritza, Dobkina i Oriego Marmura. „Ale wie, że w filmie, w którym tworzy się świat, jakiego nikt jeszcze nie widział, to właśnie historia i bohaterowie są zawsze najważniejsi. Nie da się zrobić dobrego filmu, jeśli nie zaplanuje się dobrze takich szczegółów”. Dlatego też akcja filmu Jack pogromca olbrzymów rozgrywa się w specjalnie stworzonym, lecz bliżej nieokreślonym miejscu. Choć wydarzenia wydają się rozgrywać w Anglii w odległej przeszłości, klimat filmu tworzą charakterystyczne średniowieczne elementy w połączeniu ze współczesną wrażliwością. Widać ją w takich szczegółach jak charakter mieszkańców, sposób ubierania i mówienia. Wszystko to sprawia, że granice miasteczka Cloister znajdują się wyłącznie w naszej wyobraźni. Podobnie jak we wszystkich dobrych historiach, Jack pogromca olbrzymów porusza także ważniejsze, uniwersalne tematy, takie jak wytrwałość i męstwo, poświęcenie dla towarzyszy i to, do czego jesteśmy zdolni dla miłości. Dan Studney, który razem z Darrenem Lemke i Christopherem McQuarrie’em jest autorem scenariusza, zauważa, że „Film opowiada o dorastaniu, a łodyga fasoli jest tego znakomitą metaforą. Wspinanie się na nią oznacza gotowość do zmierzenia się ze strachem, z tym, co nieznane i możliwość powrotu jako osoba wzbogacona o to doświadczenie”. W filmie jest to podkreślone w humorystyczny sposób, kiedy Jack przyznaje się do bardzo niemęskiego lęku wysokości, chociaż przeskakuje nad przepaściami i odpiera ataki dzikich, krwiożerczych potworów. Jack pogromca olbrzymów, nakręcony w całości w 3D, łączy sceny z udziałem aktorów, plenery i tradycyjne efekty z postaciami, powstałymi dzięki grafice komputerowej przy użyciu systemu Simul-Cam najnowszej generacji, opracowanemu na potrzeby Avatara w celu integrowania elementów autentycznych i wirtualnych w czasie rzeczywistym podczas pracy kamer. „W filmie pojawia się wiele strasznych rzeczy i kilka szokujących scen. Olbrzymów z pewnością nie można nazwać dobrymi; oczywistą przyjemność sprawia im pożeranie ludzi, a zaczynają zawsze od głowy — przyznaje Singer — ale wszystko to pokazaliśmy z pewną dozą humoru, puszczając oczko do widza. Chciałem, aby powstał film, który będzie dobrą rozrywką dla dorosłych, ale nie zapomniałem, że oparty jest na historii, którą poznaliśmy jako dzieci, tym razem opowiedzianej w trochę przerysowanej rzeczywistości”. BOHATER I DZIEWCZYNA Jack: Lubię porządne przygody. Isabelle: Sama chcę przeżyć przygodę. Jack i Isabelle mają wiele wspólnego. Oboje chcą odkrywać świat, na co nie pozwalają im bardzo różne, a jednocześnie podobne sytuacje życiowe. Na początku filmu pojawiają się sceny, które to obrazują. Surowy wuj gromi w nich Jacka, a ojciec Isabelle karci ją za tę samą pozorną wadę— bycie niepoprawnymi marzycielami. „Jack jest młodym człowiekiem, który mógłby osiągnąć więcej, gdyby jako chłopiec nie został sierotą i nie musiał mieszkać z wujem i pracować na jego ziemi. Pewnie kiedyś chciał być bohaterem, ale teraz marzy tylko o tym, by wydostać się z jego domu” — mówi Singer. „Potrzebowaliśmy dobrego, charyzmatycznego aktora, który potrafiłby oddać niewinność kogoś takiego jak Jack, który wie bardzo niewiele o świecie. Nick jest nie tylko utalentowanym aktorem, ma również znakomite poczucie humoru. Dlatego był w stanie pokazać przemianę Jacka z nieśmiałego i wrażliwego chłopca w wojownika, jakim musiał się stać, a do tego zrobić to w zabawny sposób”. „Jeżeli chodzi o Jacka, to nigdy nic nie idzie zgodnie z planem, ale on, jak kot, zawsze spada na cztery łapy” — dodaje Hoult. „Jest dobrym człowiekiem i gotowy jest dać z siebie wszystko, a to jest najważniejsze. Kiedy zakochuje się w księżniczce i wie, że znalazła się w tarapatach, myśli tylko o tym, żeby jej pomóc”. Na początku Jack nie czuje się najlepiej w roli bohatera, a Isabelle nie czuje się komfortowo z tożsamością, jaką odziedziczyła, a zwłaszcza związanymi z nią ograniczeniami. „To nie jest typowa księżniczka” — mówi Eleanor Tomlinson, która gra królewską buntowniczkę. „Jest uparta i nie idzie na żadne ustępstwa. Nie chce całego tego przepychu i zasad, które wiążą się z byciem córką króla. Nie chce doświadczać życia zza kamiennych murów, dlatego, gdy tylko nadarza się okazja, ucieka z pałacu. Wolałaby być zwyczajną dziewczyną”. Tomlinson i Singer dopełnili wolnościowe aspiracje Isabelle i pozorną zaciętość innymi cechami charakteru — naturalną czułością i współczuciem — dzięki czemu jeszcze bardziej pasuje do swojego przyszłego adoratora. „Isabelle kocha swojego ojca i rozumie jego odczucia po stracie żony wiele lat temu. To jedna z tych rzeczy, które bardzo podobały mi się w scenariuszu. W całym tym szaleństwie — scenach akcji, efektach i olbrzymach — chodzi jednak przede wszystkim o ludzi i relacje między nimi. Widzowie znajdą w nim więcej niż jeden wątek uczuciowy” — wyjaśnia Tomlinson. „Eleanor zaprezentowała wszystkie te cechy z wielkim wdziękiem: była chłopczycą, która żyje po to, aby podejmować ryzyko, ale nigdy nie zapomina o swojej godności i prawdziwym powołaniu. Wyglądała świetnie w przebraniu giermka i przepięknie jako księżniczka” — mówi Singer. „Oni są sobie przeznaczeni. To dwie żądne przygód dusze wkraczające w dorosłość. Łączy ich pragnienie wolności, a ich drogi już niedługo się przetną” — podsumowuje. JEDEN Z WIELU Król Brahmwell: Elmoncie, zbierz najlepszych ludzi. Sprowadźcie moją córkę. W poszukiwaniu przygody księżniczka wymyka się nocą z zamku i zatrzymuje dopiero przy chacie Jacka, gdzie szuka schronienia przed zbliżającą się burzą. Przybywa w samą porę, by zobaczyć, jak z jednego z nasion, które Jack przyniósł z targu, wyrasta olbrzymie pnącze. Jego wijące się macki wynoszą chatkę wraz z nią prosto w niebo, dając początek wyprawie rycerzy z Elmontem na czele, którzy wyruszą jej na ratunek. Ewan McGregor, filmowy Elmont, opisuje swojego bohatera jako „przywódcę Strażników, elitarnej grupy rycerzy królewskich o najwyższej randze, a także szefa ochrony rodziny królewskiej. Oznacza to, że spędza on dużo czasu, opiekując się księżniczką Isabelle. Bierze swoje obowiązki bardzo poważnie, a nie jest to łatwe zadanie, bo dziewczyna co chwila przebiera się za chłopkę i wymyka ze swojej komnaty. Ma opracowanych wiele tras ucieczki z zamku, o których on nie ma pojęcia”. "W naszej historii jest jedna kobieta i cała zgraja facetów, którzy za wszelką cenę próbują ją ratować. Zabawnie się to ogląda” — mówi Singer. Reżyser założył, że Elmont będzie „zawadiaką w stylu Errola Flynna, który robi wszystko z wdziękiem, urokiem i w wielkim stylu. Cokolwiek się dzieje, on nawet się nie spoci”. Nie oznacza to, że wszystko robi dobrze; czasami nic nie idzie po jego myśli, co prowadzi do bardzo ciekawych sytuacji. Ale on nigdy się nie przyzna, że coś jest się nie udaje. Mimo wszystko, jak opowiada McGregor, „Jack podziwia Elmonta jak starszego brata i bierze go za wzór, tak jak robi to większość mieszkańców Cloister. Strażnicy cieszą się dużym szacunkiem. Noszą zbroje, dbają o królestwo i, jak sądzę, dla młodego człowieka takiego jak Jack ich życie jawi się dość ekscytująco”. „Elmont jest kapitanem drużyny piłkarskiej, fajnym gościem, którym każdy chce być. A poza tym jest bardzo blisko z księżniczką— ma więc wszystko to, o czym marzy Jack” — dodaje Hoult. Na początku jego uczucie nie jest odwzajemnione. Kiedy Jack zgłasza się na ochotnika, aby dołączyć do ekipy poszukiwawczej, Elmont i jego brygada nie zostawiają na nim suchej nitki. Jak prosty parobek, niewyćwiczony i niedoświadczony, miałby dać sobie radę na tak ważnej misji? „Chociaż Jack nie jest szlachcicem z urodzenia, może okazać się zdolny do szlachetnych czynów, a od czego zacząć, jeśli nie od ratowania księżniczki?” — zauważa producent Patrick McCormick. Ponieważ poszukiwania prowadzą ich coraz dalej w głąb najbardziej niebezpiecznych terenów, a Jack nigdy nie tchórzy przed wyzwaniem, Elmont przestaje go wyśmiewać. Czasem tylko trochę z niego żartuje, a w końcu obdarza go szczerym szacunkiem i zaczyna traktować jak partnera. Wkrótce zaczyna ich również łączyć odczuwana przez obu odraza wobec zdradzieckiego Rodericka, bezwstydnego oportunisty, który bierze udział w misji, mając własny ukryty plan, a ratowanie księżniczki nie jest w nim przewidziane. Chociaż Roderick — mimo gorącego sprzeciwu Isabelle — jest z nią oficjalnie zaręczony, interesują go wyłącznie własne osiągnięcia. Jest bardzo zadowolony z jej położenia, ponieważ daje to mu możliwość zrealizowania planu, o którym marzył od lat — odnalezienia legendarnej rasy olbrzymów i objęcia nad nimi przywództwa. Aby tego dokonać, potrzebuje tylko dwóch rzeczy: zaczarowanego artefaktu, który sprawi, że olbrzymy go posłuchają, oraz pomostu między światem olbrzymów, a światem ludzi. Pierwsza rzecz już znajduje się w jego posiadaniu, drugą Jack właśnie nieświadomie mu podsunął. „Jeśli widzowie nie będą wygwizdywać Rodericka, to znaczy, że nie wykonałem dobrze mojego zadania” — żartuje Stanley Tucci, który świetnie się bawił w tej wyszukanej roli. „Gdy czytałem scenariusz, rzuciło mi się w oczy jego poczucie humoru i chełpliwość, i głównie dlatego zdecydowałem się zagrać w filmie. Roderick jest zły do szpiku kości, ale naprawdę zabawny — myślę, że sam też się za takiego uważa — nie wspominając już o tym, że jest też mądry i przystojny. Udawał, że wspiera króla i został przyrzeczony Isabelle, ale ona zupełnie go nie interesuje. Chodzi mu wyłącznie o władzę i dla niej zrobi wszystko. Teraz, gdy stoi przed szansą zostania kimś ważniejszym niż sam król Cloister, gotowy jest porzucić księżniczkę i sięgnąć po prawdziwą potęgę”. „Wiedziałem, że Stanley będzie się w tej roli dobrze bawił. Sprawiliśmy mu okropne zęby i długie włosy, długi czarny strój z żukami i pozwoliliśmy mu być tak ponurym i podlizującym się osobnikiem, jak tylko mu się podobało” — mówi Singer. „Jako Roderick jest bardzo teatralny, dramatyczny i bardzo zabawny, a dokładnie tego wymagała jego rola. Ma znakomite wyczucie czasu. Jest świetny” — dodaje Neal Moritz. Podjęta przez Rodericka próba realizacji celu, który przyświecał mu przez całe życie, prowadzi do jednego z najbardziej zaskakujących i zabawnych obrazów w filmie: wątły człowiek z przerostem ambicji rozkazuje armii stworzeń cztery razy większych od niego, które bez problemu mogłyby go zgładzić jednym kichnięciem. Podczas gdy ten dramat rozgrywa się w odległej krainie olbrzymów, zwanej Gantuą, dobry król Brahmwell, przybity myślą o utracie swego jedynego dziecka, czeka na wiadomości na Ziemi. Ian McShane, grający kochającego ojca, opowiada — „Fajnie było dla odmiany zagrać tego dobrego, prawdziwego dżentelmena. To dobrotliwy król, który dba o swoich ludzi i chce, aby byli bezpieczni i szczęśliwi. Sam mam córkę, więc mogę sobie wyobrazić, przez co przechodzi. Stracił już żonę, która była miłością jego życia. Została mu tylko Isabelle”. „Ian nadal jest twardzielem, za co kochają go jego fani. Nie możesz być królem, jeśli nie jesteś twardzielem. Musi się jednak zmierzyć z czymś, czego się nie spodziewał” — mówi Singer. Nie chodzi o to, że nigdy nie słyszało olbrzymach, ale podobnie jak cała reszta królestwa nigdy nie podejrzewał, że te historie z zamierzchłej przeszłości są prawdziwe. Dopiero gdy na Ziemię spada pierwsza ofiara walki toczącej się w chmurach, król Brahmwell zdaje sobie z sprawę, że legendy zawierały sporo prawdy. W tym momencie, jak zauważa Dobkin, Brahmwell staje przed tragicznym dylematem. „Jego obowiązkiem jako króla jest obrona obywateli Cloister, a jako ojca — jego córki, co wzajemnie się wyklucza. Jeśli odsunie na bok swoje uczucia, aby zrobić to, co jest dobre dla królestwa, będzie musiał ściąć łodygę i w ten zaprzepaścić jedyną szansę na powrót Isabelle do domu”. A wtedy może być już za późno. Wśród drugoplanowych aktorów grających mieszkańców Cloister znaleźli się: Eddie Marsan jako dzielny porucznik Elmonta, Crawe; EwenBremner jako niezbyt bystry, ale bardzo zły pachołek Rodericka, Wicke; oraz Warwick Davis jako Old Hamm, który przewodzi trupie aktorów, opowiadającej legendę o olbrzymach, występującej na zamkowym dziedzińcu w jednej z pierwszych scen. OLBRZYMY Fallon: Czy jesteście gotowi, moi bracia? Naprzód i w dół! Olbrzymy zamieszkują Gantuę nie dlatego, że dokonały takiego wyboru. Zostały wygnane z Ziemi, gdzie kiedyś swobodnie mogły siać spustoszenie, a jedyna droga, która niegdyś łączyła te dwa światy, została zniszczona. Minęło tysiąc lat, a one nadal chowają urazę. Jednak szansa na wyrównanie rachunków właśnie się zbliża. Chociaż grafika komputerowa była niezbędna w procesie tworzenia tych postaci, producent Moritz mówi — „Bardzo zależało nam na tym, żeby nie były to po prostu wielkie komputerowe olbrzymy. Miały mieć osobowości, pokazywać emocje i procesy myślowe; być prawdziwymi postaciami wchodzącymi w interakcje z sobą i z ludźmi padającymi ich ofiarą, więc obsadziliśmy w tych rolach znakomitych aktorów, którzy mogli wszystko to zagrać”. Najważniejszym z nich był Bill Nighy, grający faktycznego przywódcę olbrzymów, dwugłowego generała Fallona, który w równym stopniu łaknie zemsty, co ulubionego jedzenia — ludzi. Nighy opisuje pracę nad efektem osiągniętym dzięki technice motion-capture, czyli jego bohaterem w cyfrowej animacji, jako coś emocjonującego. „Ma się poczucie realności i autentyczności, ale również możliwość osiągania ekstremów. Oraz wielką moc” — przyznaje. „Trudno to doświadczenie opisać dokładnie z perspektywy aktora, ale wydaje mi się, że daje to wolność, która pozwala osiągać rzeczy, które wcześniej wydawały się nie do pomyślenia. Można wznieść się na inny poziom”. Nighy wniósł swój wkład również w charakterystyczną dykcję olbrzymów. „Bryan chciał, aby na tle ludzi wyróżniały się nie tylko fizycznie, ale także, aby ich mowa brzmiała inaczej. Można przypuszczać, że tak stałoby się w przypadku rasy, która ewoluowała w odosobnieniu, więc zasugerowałem, by dać im akcent północnoirlandzki” — mówi aktor. Następnie dodał jeszcze głosowi Fallona charakterystycznej chropowatości. „Aby to osiągnąć, codziennie rano przed zdjęciami zamykał okna swojego samochodu i krzyczał przez 20 minut, zdzierając sobie głos. Potem przychodził na plan z tym zachrypniętym głosem, który stał się ostatecznie głosem Fallona. Kiedy usłyszałem go za pierwszym razem, myślałem, że jest chory. A on na to »Nie, właśnie krzyczałem sobie w samochodzie i chciałbym wypróbować ten głos podczas czytania. Powiedz, co o tym sądzisz«. Ja zastanawiałem się tylko, czy to zdrowo” — wspomina Singer. Urok Fallona — o ile można tak to nazwać— potęguje obecność groteskowej, miniaturowej drugiej głowy, która wyrasta z jego prawego ramienia. Kłębi się w niej wiele myśli, mówi absurdalnie niewyraźnie, charczy, pluje i wydaje z siebie dźwięki podobne do warknięć, które, gdyby tylko ktoś mógł je zrozumieć, okazałyby się najgorszymi groźbami i przekleństwami. Singer, którzy o użyczenie głosu niezbyt cichemu partnerowi olbrzyma poprosił Johna Kassira, wyjaśnia — „Chciałem stworzyć postać, która nie miałaby prawa głosu — małą głowę, która chciałaby wykrzyczeć wszystko to, co mówi duża głowa, ale nie może. Mimo to próbuje i jeśli wsłuchasz się uważnie, możesz usłyszeć, że te dźwięki to inna wersja tego, co mówi Fallon, ale dość nieudolnie wyartykułowana. Stąd rodzi się wieczna frustracja”. Singer wyobrażał sobie, że obca rasa będzie bardzo podobna do ziemskich mieszkańców. „Na pierwszy rzut oka powierzchnia skóry olbrzymów wydaje się żyć własnym życiem, ale kiedy przyjrzy się jej z bliska, nie można być pewnym, czy to jakieś narośle czy kamyki, czy to włosy czy chwasty. Olbrzymy były odizolowane przez tysiące lat i widać po nich upływ czasu i skutki zaniedbania”. Aby wiarygodnie oddać masywne postawy i chód istot mierzących prawie 8 metrów, aktorzy grający olbrzymów przeszli specjalne szkolenie z choreografem Peterem Elliottem, który w filmie pojawia się również w drugoplanowej roli olbrzyma zwanego wartownikiem. Twórcy filmu chcieli uniknąć wizerunku stereotypowych ciężko stąpających niezdar. Chcieli mieć szybkich przeciwników, którzy mają dużo energii, ale uświadomili sobie, że ze względu na ich rozmiar i długość kończyn trzeba było odpowiednio dostosować ruch — obniżyć środek ciężkości i opanować odwracanie ciężkich głów. Ponadto Elliott dążył do tego, aby każdy olbrzym był inny pod względem ruchów i gestykulacji, żeby sprawiał wrażenie odrębnej istoty, a nie armii klonów. „Gdy Jack i Elmont otrząsają się z szoku wywołanego ich widokiem, szybko zdają sobie sprawę, że olbrzymy są szybkie” — mówi Hoult. Twórcy filmu eksperymentowali z różnymi różnicami wzrostu między olbrzymami a ludźmi, ale w końcu zdecydowali się na stosunek 4:1. Mniejsza różnica nie była wystarczająco zastraszająca, a większa mogła uniemożliwić interakcje, które były bardzo ważne. Połączenie wszystkich elementów w płynną całość wymagało wykorzystania zaawansowanego procesu Simul-Cam, opracowanego na potrzeby Avatara Jamesa Camerona. System ten pozwala reżyserowi nałożyć wcześniej wykonane komputerowo obrazy na autentyczne plany i plenery i tworzyć każdą scenę jako całość widoczną na ekranie. Singer zaczął od wstępnych scen w technice motion capture przedstawiających olbrzymy o wzroście około 8 metrów. Od tej pory ich miejsce było w komputerze. Aktorzy grający ludzi odgrywali swoje role, używając tych zdjęć jako punktu odniesienia, podczas gdy Singer przyglądał się im i reżyserował, uwzględniając olbrzymy, na których zachowania reagowali aktorzy. Dawało to pewien poziom artystycznej swobody w chronologicznym podejściu do pracy nad scenami, w zależności od tego, czy to wokół olbrzymów, czy ludzi rozwijała się akcja w danej scenie. Na końcu dodano charakterystyczną ekspresję i ruchy olbrzymów oraz wirtualne elementy rozbudowujące plenery i podkreślające ich wielką skalę. Technologia motion capture stosowana była nie tylko w przypadku aktorów grających olbrzymy. Wielu aktorów grających ludzi również musiało wypróbować specjalną przestrzeń, w której rozgrywała się jej magia. Dla Ewana McGregora była to pierwsza taka okazja. „Moje ruchy były rejestrowane i przerabiane na wersję cyfrową. W ten sposób powstawała animowana wersja mnie wykorzystywana w scenach niebezpiecznych upadków lub skoków. Kręciliśmy, jak biegnę i zbieram się do skoku, a następnie tworzyliśmy wizerunek mnie lecącego w powietrzu i znów wracaliśmy do sceny, w której ja sam ląduję” —opowiada. Dodatkowo, odtwarzając ruchy kamery filmowej przy użyciu 34 kamer motion capture w tej samej przestrzeni, Singer mógł wybrać dowolny kąt obserwowania rozwijającej się akcji — sponad, spod lub zza olbrzymów, w zależności od tego, jak zmieniała się perspektywa w każdej scenie. Singer, współpracując ściśle z operatorem Newtonem Thomasem Siglem, swoim wielokrotnym współpracownikiem od czasu Podejrzanych, często kręcił z ziemi, aby pokazać punkt widzenia ludzi. O przeciwnym punkcie widzenia mówi — „Kiedy olbrzym na coś patrzy, jego oczy są od siebie znacznie oddalone, ponieważ jego głowa jest wielka. Dlatego za każdym razem, kiedy olbrzym na czymś się koncentrował, zwiększałem przestrzeń pomiędzy osiami — między dwoma obiektywami kamery 3D o dwadzieścia kilka centymetrów. W ten sposób powstaje efekt hiper-3D, który następnie się minimalizuje. W tym przypadku byli to kulący się ludzie. „Byłem bardzo zadowolony, że kręcimy w prawdziwym stereo, a nie robimy późniejszą obróbkę, bo kiedy jest się na planie i próbuje skomponować ujęcie lub ocenić, jaki będzie efekt 3D, wspaniale jest móc od razu zobaczyć wynik pracy w trójwymiarze” — dodaje. CLOISTER I GANTUA: TWORZENIE ŚWIATÓW Jack: Jak myślisz, co tam jest? Elmont: Ja nie myślę. Szykuję się na wszystko. Na planie w Wielkiej Brytanii W filmie Jack pogromca olbrzymów przeciwstawione są sobie sielankowa wieś Cloister i nieprzychylny krajobraz Gantuy. Praca nad oboma miejscami zaczęła się w plenerach, które specjalista Nick Fulton znalazł w Wielkiej Brytanii. „Chciałem, aby te światy, choć wystylizowane, były zakorzenione w rzeczywistości, dlatego postanowiłem skorzystać z miejsc interesujących wizualnie i historycznie. Zawsze staraliśmy się wychodzić od naturalnych, prawdziwych miejsc” — mówi Singer. Porośnięte bujną roślinnością tereny posiadłości Hampton króla Henryka VIII w południowym Londynie stały się tłem dla wsi Cloister, gdzie umieszczono łodygę fasoli. Jej dziedziniec z kolei posłużył za tętniący życiem rynek wioski. Niesamowita katedra Norwich, wybudowana w XII wieku, przeistoczyła się w salę tronową króla Brahmwella. I choć dużą część fikcyjnego pałacu w Cloister zbudowano w Longcross Studios w Surrey, Singer wykorzystał również gotycką katedrę Wells w Somerset, w szczególności te wnętrza, gdzie znajdują się wspaniałe średniowieczne witraże. Fragmenty pełnego dramatyzmu wąwozu Cheddar w Somerset w południowo-zachodniej Anglii okazały się idealnym tłem dla surowych krajobrazów krainy Gantua. Ponadto stary obszar leśny Puzzlewood w lesie w Dean, w hrabstwie Gloucestershire, dostarczył labiryntu ścieżek, wąwozów, omszałych skał i sękatych drzew, tworzących nastrój w scenach pościgu i ucieczki. Zbocze wzgórza w Bourne Wood, w hrabstwie Surrey, stanowiło fundament, na którym zbudowano urwisko zwieńczone kolosalnym gargulcem z otwartą paszczą, wypluwającym strumienie wody i strzegącym wejścia do Gantuy. Obraz ten uzupełniono później, wykorzystując w tym celu zielone ekrany, półkolem podobnych gargulców, broniących jej granic, straszących pośród zamglonego nieba, jak gdyby Gantua znajdowała się ponad chmurami. Scenografia: Coś w klimacie XII wieku „Tworzyliśmy coś, co wykraczało trochę poza zwykłą rzeczywistość. Akcja rozgrywa się w czasach średniowiecza, ale nie takiego, do jakiego przyzwyczajeni są historycy. Cloister miała być archetypową angielską wioską, ale jest to wersja fikcyjna, ponieważ wiemy, że ludziom nie żyło się wtedy tak dobrze, jak przedstawiliśmy to w naszym filmie. Można to nazwać historyczną fantastyką. W filmie wszystko jest większe, bardziej harmonijne i piękniejsze” — mówi scenograf Gavin Bocquet. Natomiast jeżeli chodzi o fortecę olbrzymów, Singer miał zupełnie inną wizję. Miała to być„niedbała, stara i prymitywna budowla z kamieni. Ich kultura opiera się na jedzeniu, ponieważ te bestie potrzebują dużo pożywienia. Dlatego też skupiliśmy się na dużych obszarach, gdzie mogą jeść, np. na przebudowanej sali tronowej z masywnymi, długimi stołami” — mówi reżyser. Chociaż olbrzymy i wszystko, co zbudowały, jest cztery razy większe, w tym ich domy, meble i narzędzia, zbroje i przybory, to ziemia, którą zamieszkują, nie jest bardzo rozległa — co prawdopodobnie stanowi przyczynę wiecznych zamieszek. „To nie jest olbrzymi świat. Gantua to fragment Ziemi, który oderwał się od niej, gdy powstawała, więc ich tereny przypominają planetę ludzi. Mają one ziemskie rozmiary i to olbrzymy są tam anomalią. Dla olbrzymów drzewo jest jak gałąź, a cała owca stanowi zaledwie kęs. Wszystko, co produkują, wymaga bardzo dużo materiału” — potwierdza Bocquet. Bocquet i scenograf Richard Roberts stworzyli rekwizyty zarówno normalnych, jak i wielkich rozmiarów na potrzeby obu światów. „W przypadku wszystkich filmów z efektami wizualnymi nie zakładamy, że projektujemy wyłącznie te elementy, które powstaną w naturalnej skali. Ogólne koncepcje muszą być spójne. Dopiero potem decydujemy, co będzie wirtualne, a co rzeczywiście pojawi się na planie” — mówi scenograf. Sceny kaskaderskie i efekty Kierownik ds. efektów specjalnych, Dominic Tuohy, mówi — „Staraliśmy się wykorzystywać jak najwięcej efektów fizycznych”. Podaje przykłady łodygi przebijającej dom Jacka i kulminacyjnej sceny walki między ludźmi a olbrzymami w pałacu w Cloister. A to wszystko zgodnie z poleceniem Singera, aby wykorzystywać autentyczne elementy. „Plan domu wyposażony był w system hydrauliczny. Oparty był na stalowej konstrukcji podniesionej dwa metry nad podłogę, tak, aby dom wydawał się mocny, ale i dało się go zburzyć. Mogliśmy poruszać nim na boki. Gdy łodyga przebija się przez podłogę, cały dom kołysał się dzięki pneumatycznym urządzeniom pod podłogą i rozmieszczonymi wszędzie mechanizmami wstrząsającymi. Fragmenty szybowały do góry, jak gdyby kiełki się przez nią przebijały i unosiły meble. Na przykład stół spada na Isabelle i przygniata ją do ziemi, podczas gdy cały dom unosi się do góry. Wszystkie te elementy wykonaliśmy naprawdę, a potem połączyliśmy zdjęcia z wykonaną komputerowo łodygą”. „To było bardzo emocjonujące. Wspaniale było czuć przypływ adrenaliny na skutek całego tego zamieszania na planie. Wszystko się trzęsło. Naprawdę czułam, że pod spodem jest coś, co zaraz przebije się przez dom” — wspomina Tomlinson. Tuohy był też autorem efektów wymiany ognia w scenie, w której Jack i Isabelle, Król Brahmwell i jego armia oraz rycerze Elmonta próbują odeprzeć atak olbrzymów z murów pałacu. „To była ekscytująca scena, pełna energii i ruchu” — opowiada Ewan McGregor. „Mieliśmy około 200 statystów. Wszyscy byli fantastyczni. Były też konie przebiegające po moście zwodzonym. Na planie palił się ogień, było mnóstwo akcji i dramatycznych zwrotów. To wszystko robiło ogromne wrażenie”. „Most zwodzony, który olbrzymy próbują opuścić, a wojska starają się utrzymać, działał za sprawą hydraulicznego układu przeciwwag” — mówi Tuohy. „Miał 17 metrów długości i 6 metrów szerokości, a ważył prawie 4 tony, więc opracowanie systemu, dzięki któremu można było go podnosić i opuszczać w kilka sekund, było trudne. Na planie mieliśmy też płonące drzewa. Olbrzymy chwytały je i przerzucały (za sprawą efektów komputerowych) przez mur. Kiedy drzewa przelatują ponad murem, dzieje się to dzięki efektom wizualnym, ale kiedy padają na ziemię, są to prawdziwe przedmioty. Na planie mieliśmy mnóstwo miotaczy ognia i wybuchów”. Łodyga fasoli Łodyga fasoli, stanowiąca jednocześnie jeden z planów i symbol, to centralny element opowieści i jeden z najbardziej charakterystycznych elementów filmu. Była również osiągnięciem artystycznym. Została zbudowana ze sklejki, pianki, tynku, gumy i ożywiona dzięki efektom specjalnym. „Miała dwie gałęzie, po jednej na każdą stronę planu, choć nie sięgały one tak daleko, jak wydaje się na ekranie” — mówi Singer. „Kiedy Jack i Elmont przeprawiają się z jednej gałęzi na drugą na linie, faktycznie pokonują pewną odległość. Aktorzy byli przypięci, ale faktycznie sami wykonali ten kaskaderski numer”. W ramach przygotowań do wspinaczki po łodydze aktorzy ćwiczyli na ściance, którą specjalnie dla nich zbudowano. „Pracowaliśmy w uprzężach i pokazano nam dokładnie, co musimy w tej scenie zrobić. Nie było to nic strasznego, oprócz tego, że musieliśmy spędzić na wysokości dłuższy czas, bez nadziei na zejście na dół w najbliższej przyszłości” — mówi Stanley Tucci. Pnącze musiało wyglądać dobrze na zdjęciach, jak autentyczna roślina, a jednocześnie być wystarczająco solidne, aby można się było po nim wspinać i na nim stać, tak, aby aktorzy mogli wykorzystywać je w swojej grze. Nawet pozornie nieistotne szczegóły, na przykład poszczególne liście, okazywały się problematyczne. „Nasi specjaliści od rekwizytów wykonali je w różnych rozmiarach z różnych materiałów. Były malowane, pokrywane szkliwem, a czasem postarzane i niszczone, aby każdy z nich wyglądał inaczej. Musiały naturalnie opadać, ale kiedy były zbyt delikatne i opadające, nie mogły utrzymać swojej wagi lub nie wychodziły dobrze na zdjęciach. Mieliśmy liście pierwszo- i drugoplanowe. To była wyjątkowa praca” — mówi scenograf Richard Roberts. Dodatkowe pnącza, liście i wąsy były też dodane lub poprawiane z użyciem technologii CGI (ComputerGenerated Imagery). Kostiumy odzwierciedlają motywy fantastyczne Powtarzając niejako ton, jaki Singer ustalił dla ogólnej atmosfery filmu, projektantka kostiumów Joanna Johnston pozwoliła sobie na podobną swobodę pod względem garderoby bohaterów. „Postanowiłam nadać ich kreacjom współczesny charakter. Znalazłam stroje, które odzwierciedlały ubiory z XII wieku — na przykład kaptury i peleryny — i Nicka ubrałam w bluzę z kapturem oraz skórzaną kurtkę z czymś w rodzaju podkoszulka pod spodem. Musiało to wyglądać świetnie, ale nie mogło być zbyt wyrafinowane czy pretensjonalne, zważywszy na nie najlepszą sytuację materialną Jacka. Do tego para luźnych spodni i robocze buty i wyglądał jak z tamtych czasów, a jednocześnie trochę podobnie do dzisiejszych dzieciaków” — mówi. Garderoba Eleanor Tomlinson odzwierciedla jej dwoisty charakter zarówno eleganckiej księżniczki, jak i anonimowego poszukiwacza przygód. Suknie miały być po prostu wspaniałe, ale Johnston mówi — „Ponieważ księżniczka próbowała ubierać się jak chłopak, staraliśmy się, aby wyglądała świetnie, ale miała jakiś element, który byłby przejawem ekstrawaganckiej skłonności Isabelle do męskich strojów — na przykład pelerynę i kapelusz z szerokim rondem, pod którym mogłaby się mogła ukryć, ale który nie skrywałby jej piękna”. Ewan McGregor jako Elmont w odważnej asymetrycznej zbroi z czarnej skóry, podkreślającej wszystkie jej linie i kąty, prezentuje styl szykowny. „Najlepszą jej częścią jest piękne odstające skrzydełko na ramieniu, które wygląda szczególnie dobrze w 3D” — mówi Johnston. Na drugim końcu spektrum znalazł się wstrętny Roderick grany przez biednego Stanleya Tucciego z włosami jak strąki, kaftanem ozdobionym czarnymi żukami i peleryną przypominającą od tyłu krokodyli ogon. Natomiast komplet końskich zębów był już pomysłem samego aktora. „Tak sobie żartowałem i powiedziałem, że chciałbym mieć sztuczne zęby. Nie rozmawiałem o tym wcześniej z Bryanem. Pokazałem mu je na próbie charakteryzacji i mu się spodobały” — mówi Tucci. We współpracy z artystami ds. efektów cyfrowych, których zadaniem było ożywienie olbrzymów, Johnston stworzyła także stroje generała Fallona i jego ogromnych towarzyszy. Ponieważ już trzeci raz pracowała z techniką CGI, była w pełni świadoma kwestii takich jak faktura i zakres ruchu. „Najpierw stworzyliśmy ich sylwetki i rysy twarzy, w zasadzie same nagie torsy, a następnie Joanna zaczęła wymyślać dla nich różne koncepcje” — opowiada McCormick. Johnston, podchodząca do zadania z pełnym zaangażowaniem, mówi — „Chciałam zaprojektować coś organicznego, co wyglądałoby jak warstwy starych, brudnych szmat, nie tyle ubrania, co po prostu materię. Efekt 3D naprawdę podkreśla tę warstwowość i okropne faktury, a także wiek zbroi, które gniją i pękają ze starości”. W sumie razem ze swoim zespołem stworzyła około dwóch tysięcy kostiumów. Wiele z nich było wykańczanych ręcznie z materiału na zamówienie, na podstawie jej własnych projektów, co oznaczało nieskoczenie wiele farbowania, robienia nadruków i haftu. Był to proces, który przy całym nakładzie pracy uznała za dający poczucie wolności. Miała już doświadczenie pracy z Bryanem Singerem na planie Walkirii. „Bryan jest bardzo czuły na punkcie rzeczy, które są unikalne” — mówi. „Czerpałam inspirację ze sztuki i mody, z Pietera Bruegla z XVI wieku i Williama Waterhouse’a z XIX wieku, z Alexandra McQueena i z chłopaków na dzisiejszych ulicach. To wszystko odniosłam do tradycyjnych średniowiecznych krojów, ale z wykorzystaniem innych tkanin i innej palety”. „Chciałam, żeby Cloister było bajkowe, ale nie w takim klasycznym sensie. Wszystko musiało byćosadzone w rzeczywistości, więc ważne były kolory, a tym mogliśmy się bawić w całym filmie: i architekturze i kostiumach” — mówi Singer. „Byliśmy bardzo świadomi tego, jak wszystko wygląda. Opowieść rozgrywa się około 700 lat temu, mniej więcej w XII lub XIII wieku, ale z pewnością w miejscu bardziej ozdobnym, kolorowym i efektownym niż prawdziwy świat w tamtych czasach”. „Ten film to ucieczka. Spodoba się całym rodzinom. Będą się mogły na nim pośmiać i śledzić zjawiskowe wydarzenia. Nie zabraknie też fantastyki, romansów i zabawy” — mówi Hoult. „To nie tylko wielka, pełna przygód opowieść o podróży Jacka. Chciałem oddać hołd nie tylko tej historii, którą wielu z nas zna tak dobrze, ale samej koncepcji opowiadania legend i mitów. Ciekawi mnie to, jak się zmieniają w miarę przekazywania dalej, jak są modyfikowane i zyskują nowy wymiar, a jednocześnie pozostają atrakcyjne dla każdego kolejnego pokolenia” — zauważa Singer. 1/27 2/27 3/27 4/27 5/27 6/27 7/27 8/27 9/27 10/27 11/27 12/27 13/27 14/27 15/27 16/27 17/27 18/27 19/27 20/27 21/27 22/27 23/27 24/27 25/27 26/27 27/27 Data modyfikacji: 11 marca 2013
3 jajka na twardo. 2 litry rosołu. 2 marchewki (mogą być z rosołu) żelatyna. Przyrządzenie galarety zaczynamy od obrania mięsa i podzielenia go na małe części. Do garnka wlewamy rosół i wsypujemy żelatynę. Wszystko mieszamy. Jajka kroimy w plastry i układamy w dużej szklanej misie.
I przy użyciu tego modela Tak! by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasie zrobić. i przefiltrowali to następnie przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa która mogła kiedykolwiek powstać przez najbliższe 10 lat udało im się wytworzyć każdą myśl!Using that model to determine everything I was gonna do in that period. they managed to generate every thought I could possibly have in the next ten years which they then filtered through a probability matrix of some kind… Yes!I przy użyciu tego modela Tak! by przewidzieć wszystkoco mógłbym w tym czasie zrobić. i przefiltrowali to następnie przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa która mogła kiedykolwiek powstać przez najbliższe 10 lat udało im się wytworzyć każdą myśl. they managed to generate every thought I could possibly have in the next ten years which they then filtered through a probability matrix of some im się wytworzyć każdą myśl Tak! by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasie zrobić. która mogła powstać przez najbliższe 10 lat i przefiltrowali to przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa I przy użyciu tego to determine everything I was gonna do in that period. which they then filtered through a probability matrix of some kind they managed to generate every thought I could possibly Using that model have in the next say… ten przy użyciu tego modela Tak! by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasie zrobić. i przefiltrowali to następnie przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa która mogła kiedykolwiek powstać przez najbliższe 10 lat udało im się wytworzyć każdą myśl. ten years… they managed to generate every thought… Yes! which they then filtered through a probability matrix of some im się wytworzyć każdą myśl Tak! by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasie zrobić. która mogła powstać przez najbliższe 10 lat i przefiltrowali to przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa I przy użyciu tego modelu!Using that model to determine everything I was gonna do in that period. they managed to generate every thought I could possibly have in the next ten years which they then filtered through a probability matrix of some kind… Yes!Udało im się wytworzyć każdą myśl Tak! by przewidzieć wszystko i przefiltrowali to przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa I przy użyciu tego modelu. they managed to generate every thought I could possibly have in the next ten years which they then filtered through a probability matrix of some przy użyciu tego modela Tak! by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasie zrobić. i przefiltrowali to następnie przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa która mogła kiedykolwiek powstać przez najbliższe 10 lat udało im się wytworzyć każdą to determine everything I was gonna do in that period. which they then filtered through a probability matrix of some kind they managed to generate every thought I could possibly Using that model have in the next say… ten mogła kiedykolwiek powstać przez najbliższe 10 lat… by przewidzieć wszystkoco mógłbym w tym czasie zrobić. I przy użyciu tego modela… i przefiltrowali to następnie przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa… Tak! udało im się wytworzyć każdą myśl!Using that model to determine everything I was gonna do in that period. they managed to generate every thought I could possibly have in the next ten years which they then filtered through a probability matrix of some kind… Yes!In that time I will do anything you think we need to do in order to przedstawione dziś jest gra jednoręki bandyta który w tym czasie zrobił nie tak skuteczne ale że recenzenci retro gier naszych czasów klasy wśród najlepsze z tych wyjść game presented today is a pinball game which at the time did not so successful but that the reviewers of retro-gaming of our time class amongst the best of those exit nie sądzę by się stało w tym czasie zrobić Sabine's uruchamiane pilotem przez sześć dni Pozostaw jeden dzień odpoczynku i następnie go zbanować Co mi się stało».What I don't think would have happened at the time of Sabine's do run a pilot for six days leave to rest one day and then ban him What happened to me».Udało im się wytworzyć każdą myśl Tak! by przewidzieć wszystkoco mógłbym w tym czasie zrobić. która mogła powstać przez najbliższe 10 lat i przefiltrowali to przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa I przy użyciu tego modelu!Which they then filtered through a probability matrix of somekind… they managed to generate every thought… to determine everything I was gonna do in that period. Using that model… I could possibly have in the next ten years… Yes!Tak! która mogła kiedykolwiek powstać przez najbliższe 10 latudało im się wytworzyć każdą myśl I przy użyciu tego modela by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasie zrobić. i przefiltrowali to następnie przez jakąś matrycę using that model in the next say ten yearswhich they then filtered through a probability matrix of some kind to determine everything I was gonna do in that period. they managed to generate every thought I could possibly im się wytworzyć każdą myśl Tak! by przewidzieć wszystkoco mógłbym w tym czasie zrobić. która mogła powstać przez najbliższe 10 lat i przefiltrowali to przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa I przy użyciu tego they then filtered through a probability matrix of some kind… Yes! possibly have in the next ten years Using that im się wytworzyć każdą myśl Tak! by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasiezrobić. która mogła powstać przez najbliższe 10 lat i przefiltrowali to przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa I przy użyciu tego that model… to determine everything I was gonna do in that period. I could possibly have in the next ten years… they managed to generate every thought… Yes! which they then filtered through a probability matrix of some im się wytworzyć każdą myśl Tak! byprzewidzieć wszystko co mógłbym wtym czasie zrobić. która mogła powstać przez najbliższe 10 lat i przefiltrowali to przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa I przy użyciu tego managed to generate every thought… which they thenfiltered through a probability matrix of some kind… to determine everything I was gonna do inthat period. Yes!I could possibly have in the next ten years… Using that przy użyciu tego modela Tak! by przewidzieć wszystkoco mógłbym wtym czasie zrobić. i przefiltrowali to następnie przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa która mogła kiedykolwiek powstać przez najbliższe 10 lat udało im się wytworzyć każdą they then filtered through a probability matrix of some kind… Yes!to determine everything I was gonna do in that period. they managed to generate every thought I could possibly have in the next ten years Using that Moba mówimy im że podczas gdy żyją z rodzicami i są na ich utrzymaniu to mogliby wtym czasie zrobić coś konstruktywnego dla Moba we tell them that since they are living off their parents anyway they might as well do something constructive for the city they live other things I could be doing. Like throwing that kid out of my mother's przy użyciu tego modela Tak! by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasie zrobić. i przefiltrowali to następnie przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa która mogła kiedykolwiek powstać przez najbliższe 10 lat udało im się wytworzyć każdą determine everything I was gonna do in that period. every thought I could possibly have in the next ten years Yes! which they then filtered through a probability matrix of some kind Using that model they managed to przy użyciu tego modela Tak! by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasie zrobić. i przefiltrowali to następnie przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa która mogła kiedykolwiek powstać przez najbliższe 10 lat udało im się wytworzyć każdą Using that model I could possibly have in the next say ten years which they then filtered through a probability matrix of some kind… they managed to generate every thought… to determine everything I was gonna do in that im się wytworzyć każdą myśl Tak! by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasie zrobić. która mogła powstać przez najbliższe 10 lat i przefiltrowali to przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa I przy użyciu tego using that model in the next say ten years which they then filtered through a probability matrix of some kind to determine everything I was gonna do in that period. they managed to generate every thought I could possibly im się wytworzyć każdą myśl Tak! by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasie zrobić. która mogła powstać przez najbliższe 10 lat i przefiltrowali to przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa I przy użyciu tego determine everything I was gonna do in that period. Yes! every thought I could possibly have in the next ten years Using that model they managed to generate which they then filtered through a probability matrix of some im się wytworzyć każdą myśl Tak! by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasie zrobić. która mogła powstać przez najbliższe 10 lat i przefiltrowali to przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa I przy użyciu tego determine everything I was gonna do in that period. every thought I could possibly have in the next ten years Yes! which they then filtered through a probability matrix of some kind Using that modelUdało im się wytworzyć każdą myśl Tak! by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasie zrobić. która mogła powstać przez najbliższe 10 lat i przefiltrowali to przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa I przy użyciu tego Using that model they managed to generate every thought I could possibly which they then filtered through a probability matrix of some kind… to determine everything I was gonna do in that im się wytworzyć każdą myśl Tak! by przewidzieć wszystko co mógłbym w tym czasie zrobić. która mogła powstać przez najbliższe 10 lat i przefiltrowali to przez jakąś matrycę prawdopodobieństwa I przy użyciu tego determine everything I was gonna do in that period. Yes! which they then filtered through a probability matrix of some kind… they managed to generate every thought I could possibly have in the next ten years Using that model.
Prezydent wziął udział w sesji otwierającej dwudniowe posiedzenie Rady Ministerialnej OBWE w Łodzi podsumowującej polskie tegoroczne przewodnictwo w organizacji. Do Łodzi przyjechało 200 delegatów z ponad 50 krajów świata. Dyskusja podczas obrad będzie dotyczyć m.in. wojny na Ukrainie i jej wpływu na bezpieczeństwo europejskie.
użytkownik usunięty w odpowiedzi na post: agatkaa2 | 2- ka jest bardzo prawdopodobna, bo jak się pojawiłam na forum Pasji, skomentowałam mu tam temat i pare innych oczerniających ludzi wierzących, to zaraz pojawiły się pionki jego pokroju typu andrew, gienek, a na zupełnie innym forum zaczepil mnie jakis jaca, ktory potem sam sie wydal z tym, ze zna mnie z forum Pasji i tak mi tyłek zawracał, że musiałam konkretnie olać, bo z takimi ludźmi się nie jest prosta, to portal filmowy, więc jak ma pasować do forum filmu Pasja temat " Biblia to fikcja część 50001 ," gdzie autor tematu nie odnosi sie do żadnych kwestii związanych z filmem typu : aktorstwo, rezyseria, scenariusz etc, tylko cytuje sobie wybrane fragmenty z Biblii i interpretuje je oczywiście po swojemu, jeszcze zapominając, że wplątana jest w to metafora = nie wszystko trzeba odczytywać dosłownie. Jak to się ma do filmu? ano nijak. Zresztą juz pal licho to, zgodnie z prawem nie powinno się obrażać czyichś uczuć religijnych( ktoś tam sie czepiał, że źle to jest sformułowane - nie ma różnicy, wiadomo dokładnie o co chodzi i czego robić nie wolno). A takie tematy i spora część jego i jemu podobnych osób wypowiedzi właśnie wyszydzają, drwią z tego w co ktoś wierzy, co właśnie obrażą osoby wierzące. No to jak ma chęć już pisania o swoim ateizmie, to niech ma juz tego bloga, moglby sobie gdzies jeden tego typu temat zalozyc, ale to się ciągnie jak moda na sukces, gdzie sie nie wejdzie na film o tematyce religijnej czy np na forum Inne, zaraz można dostrzec tego typu tematy jego autorstwa albo ludzi mu podobnych, no ileż można?! Biblia to fikcja , odcinek 522009001 , ktoś może w końcu pokusi się o zakończenie tego tasiemca?
Metoda 2 z 2: Zrób papierowy kapelusz. Narysuj kształt czapki za pomocą szablonu lub ponownie wolną ręką. Ten proces jest identyczny z opisanym powyżej. Wytnij wzdłuż konturu. Złóż płaskie końce do góry. Więc stworzysz rondo kapelusza Piotruś Pana. Nałóż na siebie i połącz otwarte końce. Połącz je u podstawy kapelusza
Kapelusze wracają do łask. Skąd tak naprawdę się wywodzą? Jakie rodzaje kapeluszy można wymienić oraz jak o nie dbać, aby jak najdłużej nam służyły. Przeczytaj poniższy artykuł, aby między innymi się tego dowiedzieć. Historia kapeluszy Historia tego nakrycia głowy sięga średniowiecza. U dam moda na kapelusze odrodziła się w wieku XVII i XVIII. W tym czasie również panowie często nosili kapelusze. Rodzaje kapeluszy Kapelusze mogą mieć różnorodne kształty. Pierwszym z nich jest fedora. Jest rodzajem kapelusza, który został wypromowany w 2018 roku. Jeżeli chodzi o początki to sięgają one XX wieku. Fedora ma specyficzny kształt. Cechuje się wklęsłą fałdą wzdłuż główki, jak również dwiema symetrycznymi częściami, które ulokowane są z przodu. Tylna część ronda to lekko wywinięty ku górze element, a przednia część wywija się ku dołowi. Wśród popularnych postaci, które noszą fedorę są Indiana Jones, Johnny Depp. Kolejnym z typów jest popularny melonik. Popularność zyskał w połowie XIX wieku. Melonik posiada kilka charakterystycznych elementów. Pierwszym z nich jest rondo, które jest wywinięte do góry i obszyte taśmą. Główka jest wypukła i przypomina niektórym owoc melona. Melonik to element obowiązkowy Charliego Chaplina, który stał się jego wizytówką. Jest również specyficznym nakryciem głowy dla mieszkanek Boliwii. Trzeci typ kapeluszy do panama. W tym przypadku specyficzny jest materiał kapelusza. Jest to liść łyczkowca dłoniastego. Roślina ta występuje w Ameryce Południowej oraz Środkowej. Panama jest popularna w Ekwadorze. Co ważne wykonywane są one ręcznie. Jakość jest określany w zależność o gęstości splotu. Kolejny typ kapeluszy to trilby. Z wyglądu przypomina on fedorę. Ma on jednak węższe rondo oraz delikatnie niższą główkę. Zdarza się, że przednia część jest również mocniej wywinięta ku dołowi. Materiały z jakich najczęściej jest wykonana to: filc, wełna, tweed. Kapelusz ten najbardziej popularny był w XX wieku. Jest kapeluszem bardzo stylowym, często nosili go również muzycy soulowi i jazzowi. Istnieje wersja tyrolska, która jest wykonana z zielonego filcu i ozdobiona jest piórkiem. Można zobaczyć te specyficzne kapelusze podczas Oktoberfest w Niemczech. Trilby to uzupełnienie stylizacji Franka Sinatry, obecnie często ubiera go Justin Timberlake. Piątym rodzajem jest homburg. Swoje początki ma już w XIX wieku, jednak zyskał na popularności w latach 20 XX wieku. Jest kapeluszem z główką z charakterystyczną wklęsłą fałdą, jednak nie ma fałdy w przedniej części. Dość wąskie rondo wywija się ku górze na całym obwodzie i jest obszywane taśmą. To specyficzne nakrycie głowy upodobał sobie król Edwarda VII. Następny rodzaj kapelusza to kanotier. Wykonuje się go ze słomy. Ma on niską, płaską główką i nieduże rondo. Może być noszony zarówno przez mężczyzn jak i kobiety. Popularność zyskał dzięki takim postaciom jak: Brigitte Bardot i Audrey Hepburn. Kapelusz może występować w postaci tzw. weneckiego gondoliera. Ma on wtedy charakterystyczną, czerwoną wstążkę. Kolejny typ kapelusza z pewnością zna wiele osób. To cylinder – jeden z najbardziej formalnych modeli. Jest on wysoki, sztywny, ma główkę w kształcie walca i małe rondo, które często wykonuje się z atłasu. Jego historia sięga XVIII wieku w Londynie, gdzie nosił go John Hetherington. W XIX wieku cylinder był jednym z najpopularniejszych ze wszystkich rodzajów kapeluszy. Nosili go mężczyźni oraz kobiety. Obecnie to piękne, eleganckie nakrycie głowy. Może mieć on elegancki charakter lub lekko komiczną wersję podczas zabaw w trakcie karnawału. Marką, która stała się również rodzajem kapelusza jest Borsalino. Jest modelem, który rozsławił słynny Jean Paul Belmondo. Z wyglądu jest on stosunkowo podobny do fedory. Różni się jednak wyprofilowaniem i rondem, który jest bardziej zadarty z tyłu. Dzięki niemu właśnie Borsalino stał się tak rozpoznawalny. Z jednej strony mamy włoski styl, z drugiej tradycję. Jest on niezwykle estetyczny, elegancki i ma wysoką jakość. Kapelusze są produkowane do dziś za pomocą tradycyjnych metod i z pewnością symbolem mody. Występuje on bardzo często w rankingach najbardziej dostojnych kapeluszy. Ostatnim z rodzajów jest bucket. Jest on niewielkich kształtów i ma wąskie rondo. Jego korzenie można odnaleźć w Irlandii, gdzie był noszony przez rybaków. Obecnie znajduje się w kolekcji letniej i plażowej, ponieważ bardzo dobrze chroni przed słońcem. Kapelusz bucket wygląda bardzo oryginalnie, dzięki temu sprawdzą się u osób, które chcą wyróżniać się z tłumu, a nie nosić standardowe okrycie głowy jakim jest czapka z daszkiem. Jak przechowywać kapelusze? Aby zachować swoje kapelusze w jak najlepszym stanie tak długo jak to możliwe, warto stosować pudełka na kapelusze. Są one wysokiej jakości, a najczęściej wykonuje się je z mocnego i grubego kartonu. W przypadku firmy hatfactory dodatkowo na wieczku tłoczony jest delikatny, złoty kapelusz. Do pudełka dołączany jest sznurek. Dzięki temu możemy mieć pewność, że kapelusz posłuży dłużej. Który z kształtów kapeluszy najbardziej się wam podoba?
Tłumaczenia w kontekście hasła "ktokolwiek mógłby zrobić" z polskiego na angielski od Reverso Context: Faktem jest że, nie ma nic co ty ani ktokolwiek mógłby zrobić dla mnie.
Majątek zdobył trochę niechcący. Ma teraz miliardy i depresję z ich powodu. Czuje się samotny i wyobcowany. Przewrotnie można by powiedzieć: oto, do czego prowadzi nadmierna fascynacja grami komputerowymi… Markus "Notch" (czasem przedstawiany jako xNotch) Persson urodził się w Sztokholmie, w fińsko-szwedzkiej rodzinie (matka była Finką). Jego szkolne biurko, jak sam wspomina w biograficznej książce, zapełnione było klockami Lego. Zaczął programować już w wieku siedmiu lat, używając Commodore'a 128 swojego ojca. Pierwszą grę (tekstową grę przygodową) stworzył, mając lat osiem, z pomocą gotowych fragmentów programów z czasopism komputerowych. Nie ukończył liceum, ale już jako nastolatek znalazł pracę na stanowisku programisty (1). W 2004 r., gdy miał 25 lat, zatrudnił się w firmie Midasplayer, późniejszym który stworzył słynną grę wideo "Candy Crush". Opuścił to miejsce po czterech latach, aby działać jako programista. W tym czasie pracował nad grą MMORPG Wurm Online. Brał także udział w konkursach, w tym Ludum Dare i Java 4k Game Programming Contest. CV: Markus Alexej "Notch" PerssonData urodzenia: 1 czerwca 1979 r., Sztokholm, SzwecjaAdres zamieszkania: 1181 Hillcrest Road, Beverly Hills, Kalifornia, USAObywatelstwo: szwedzkieStan cywilny: wolny (rozwiedziony)Majątek: 1,5 mld markus@ podstawoweDoświadczenie zawodowe: programista w firmie (2004-2009); twórca gry "Minecraft", założyciel i główny właściciel produkującej ją firmy Mojang AB; od 2014 r. szef nowej firmy, studia deweloperskiego gierZainteresowania: gry, podróże, muzyka elektroniczna Sukces jak z wykopalisk Przełom w życiu Perssona nastąpił w 2009 r. Wtedy właśnie postanowił rzucić pracę dla innych i zacząć tworzyć na własny rachunek. Nie był to przypadkowy moment. W tym czasie Internet i sklepy z cyfrową dystrybucją gier pozwoliły wreszcie dotrzeć z oprogramowaniem do użytkowników na całym świecie. Zaczynał się czas niezależnych twórców gier. Pierwsza wersja wymyślonego przez Perssona "Minecrafta" ukazała się w maju 2009 r. Wersja beta - w grudniu 2010 r. Oficjalna data premiery to 18 listopada 2011 r. Wersję gry dla systemu Android wydano pierwotnie jeszcze w sierpniu 2011 r. Wersja na system iOS ukazała się trzy miesiące później. W ciągu następnych miesięcy gra pojawiała się na kolejnych konsolach: Xbox, PlayStation i Wii. Graficzna prostota "Minecrafta" dawała użytkownikom poczucie obcowania z wykopaliskami z archeologicznych pokładów pochodzących z epoki pierwszych komputerowych gier z lat 80. i wczesnych 90. A jednak nie stanowiło to przeszkody w popularyzacji dzieła Perssona. Powszechną tolerancję dla archaicznych bloczków "Minecrafta" niektórzy tłumaczą tym, że idea świata budowanego z sześciennych klocków dobrze wpasowuje się w doświadczenia młodych ludzi wychowanych na Lego, do których należy również Markus. Zasady, jakie obowiązują w tej grze, przynajmniej te konstrukcyjne, nie są tak bardzo odległe od logiki stojącej za duńskimi zestawami. Bardziej bezpośrednią inspiracją dla twórców "Minecrafta" była jednak inna gra polegająca na budowania świata z blokowych elementów - Infiniminer. Persson postanowił ją udoskonalić i z pomocą innych znalezionych w sieci deweloperów stworzyć świat większy, w którym można było budować bardziej złożone budowle i obiekty. Za dochody ze sprzedaży "Minecrafta" nasz idol założył firmę Mojang AB. Miała dalej rozwijać grę, bo on sam już nie dawał sobie z nią rady. 1. Nasz bohater we wczesnej młodości Może czas na prawo jazdy? Przełomem, jeśli chodzi o światową popularność tej gry, był rok 2012. Wokół "Minecrafta" szybko rosła subkultura. Masowo powstawały fora i serwisy internetowe skupiające fanów. Pojawiły się wydawnictwa poradnikowe i kolekcjonerskie. Organizowano zjazdy i konwencje. Ukazały się nawet "minecraftowe" klocki Lego. Powstała specyficzna mitologia, np. opowieści i komiksy o Markusie Perssonie i historii gry. Według rodzących się w subkulturze "Minecrafta" opowieści budowle i obiekty stworzone przez graczy nawiedza niejaki Herobrine, który ma być duchem lub też awatarem zmarłego przedwcześnie brata "Notcha". Wydano nawet książkę opowiadającą o przygodach Herobrine'a w świecie gry - o jego walkach ze smokami i innymi potworami, oraz o jego uwolnieniu się i wydostaniu do prawdziwego świata. Aby je poznać, wystarczy zajrzeć do niemal każdej większej księgarni. Ma powstać również filmowa adaptacja gry, choć na razie firma Mojang nie przyjęła wizji, jaką przedstawił jej reżyser Shawn Levy. Zezłoszczony ocenił, że szefowie sami nie wiedzą, jaki film chcieliby nakręcić. W październiku 2012 r. "Minecraft" trafił na trzecie miejsce najlepiej sprzedających się gier wszech czasów. W 2013 r. czterdziestoosobowa firma zanotowała 322 mln dolarów dochodów. 2. Markus Persson na okładce Forbesa Na Reddicie, dużym anglojęzycznym serwisie społecznościowym, można było jednak przeczytać wypowiedź nieco zagubionego Perssona, który przyznawał, że nie wie zbyt dobrze, co zrobić ze swoją fortuną. "Niespodziewanie - dlatego że współczesne społeczeństwo funkcjonuje w określony sposób - udało mi się zarobić ogromną górę pieniędzy (2)", stwierdzał. "Ciągle lubię grać i programować, ale odkąd mam najnowszą konsolę i komputer, nie za bardzo mam na co wydawać pieniądze, chyba że na podróże. Może w końcu zrobię prawo jazdy i kupię sobie samochód". Tego typu wypowiedzi i tworzony wizerunek dobrze współgrały z ekscentryczną i nonkomformistyczną postawą "Notcha". Nawet jako milioner wciąż nosił kapelusz, a w swojej firmie, zamiast popularnych w korporacjach "luźnych piątków", organizował eleganckie piątki, kiedy to koszule w kratę i dżinsy były zastępowane przez garnitury, a nawet fraki. Drobna nadwaga i nigdy niegolona broda nadawały mu wygląd typowego "komputerowca", który mógłby zajmować się serwisowaniem serwerów nawet w Twojej firmie, drogi Czytelniku. Medialny obraz "Notcha" dopełniała jego wyraźnie antykorporacyjna postawa. Jego postać to ciekawy paradoks. Z jednej strony jest twórcą, który żyje ze sprzedaży własności intelektualnej, a z drugiej członkiem szwedzkiej Partii Piratów. Do historii branży przeszły cytaty, w których pochwalał piractwo, a także krytykował branżowych gigantów. "Jeśli nie stać cię na ‘Minecrafta', to po prostu go spiratuj", radził. Innym razem powiedział: "Nawet jeżeli ktoś skopiuje twoją grę trylion razy, nie stracisz ani centa." W czerwcu 2014 r. twórcy poinformowali, że gra w wersjach na konsole, urządzenia mobilne i pecety znalazła już 54 miliony nabywców. Zna ją jednak zdecydowanie więcej osób. Kolejne 86 milionów pobrało bowiem darmową wersję demonstracyjną na komputerach osobistych, a tytuł regularnie pojawia się także w zestawieniach najchętniej pobieranych w sieciach Torrent. W życiu Perssona naprawdę jednak nie wszystko dobrze się układało. Jego ojciec popełnił samobójstwo, a on sam czuł się tak wypalony, że w 2014 r. opublikował na Twitterze wpis: "Ktoś chce kupić moje udziały w Mojang, żebym mógł ruszyć dalej ze swoim życiem?". Nie musiał długo czekać. Depresja miliardera Jesienią 2014 r. Microsoft za 2,5 miliarda dolarów przejmuje firmę Mojang. Na swoim blogu "Notch" notuje: "Jak tylko umowa będzie już sfinalizowana, opuszczę Mojang i wrócę do tworzenia Ludum Dare oraz małych eksperymentów przeglądarkowych. Jeśli kiedykolwiek stworzę coś, co będzie stawało się coraz popularniejsze, pewnie od razu to porzucę." Założył własne studio deweloperskie, które co prawda wciąż rozwija "Minecrafta" i dba o jego sprzedaż, ale pracuje nad własnymi projektami, zaś on sam robi to, co lubi najbardziej - czyli tworzy gry. Członkowie studia Mojang wyrazili wiarę, że pod barwami Microsoftu gra będzie rozwijana w dobrym kierunku. Ciekawostką w tym kontekście jest informacja, że "Notch" prowadził wcześniej rozmowy na temat wprowadzenia tej gry na platformę wirtualną Oculus (aby była dostępna dla użytkowników gogli do wirtualnej rzeczywistości), ale wycofał się po wiadomości o zakupie Oculusa przez Facebook. Stwierdził, że gigant Marka Zuckerberga go "odstrasza". Pracownicy Mojang nie mieli żadnych udziałów, zatem na sprzedaży wzbogacili się tylko założyciele, co wywołało ogromny żal wśród wszystkich pozostałych. Daniel Goldberg, szwedzki dziennikarz i współautor popularnej książki na temat "Minecrafta" i samego Perssona, powiedział w tym roku: "Zwykle w przypadku startupów przejęcie przez wielką technologiczną spółkę, taką jak Microsoft, stanowi szczęśliwe zakończenie… Wszyscy się bogacą i odjeżdżają na koniach w stronę zachodzącego słońca. W przypadku Minecrafta było inaczej". Po ogłoszeniu zamiaru swojego odejścia z Mojang, w emocjonalnym wpisie na blogu Persson stwierdził, że nigdy nie zamierzał tworzyć niczego tak wielkiego jak "Minecraft", ani nie chciał zmieniać świata, i że krępowała go presja, którą zaczął odczuwać. W sposób jednak wyraźnie nieskrępowany korzystał z wielkich pieniędzy, które przypadły mu po potężnej transakcji. Kupił sobie ogromny, luksusowy dom w Beverly Hills, za 70 mln dolarów. Według powszechnie powtarzanej plotki w licytacji o nią przebił nawet Beyonce i Jaya Z. Nigdy wcześniej nikt nie zapłacił tak dużych pieniędzy za dom w tej okolicy. 3. Słynna posiadłość miliardera w Beverly Hills Jego nowa willa szybko została… wiernie odtworzona w "Minecrafcie"! Zrobił to jeden z graczy, Dan Bovey, który posiłkował się zdjęciami posesji z folderów oferowanych przez sprzedawców nieruchomości. Znajdziemy tam więc ponoć wszystko to, co w oryginale, czyli: piętnaście łazienek, osiem sypialni, prawdziwe kino domowe, bary oraz osiemnastometrowe szklane suwane drzwi prowadzące na taras z basenem (3). Dan obiecał, że udostępni swoją kreację na platformie internetowej Planet Minecraft. 4. Portret "Persson w świecie Minecrafta" Tymczasem Persson wydał podobno ponad 180 tys. dol. w jeden wieczór w nocnym klubie w Las Vegas. Jeszcze większe sumy miał przepuszczać na imprezy w swoim nowym domu, na których pokazywali się tacy celebryci, jak Selena Gomez czy skateboarder Tony Hawk. Nasz bohater wciąż nie czuje się jednak chyba zbyt szczęśliwy, ani spełniony. Media piszą wprost, że popadł w depresję. W połowie ubiegłego roku, w serii wpisów na Twitterze, zauważał: "Problem z posiadaniem wszystkiego jest taki, że nie ma już powodów, by się starać, a kontakty z innymi ludźmi stają się niemożliwe z powodu nierówności. (…) Spędzam czas na Ibizie z grupką przyjaciół, imprezuję z celebrytami, mogę robić cokolwiek zechcę, a jednak nigdy w życiu nie czułem się bardziej odizolowany od innych."
Przy znacznym ryzyku żartów na temat kapeluszy z folii aluminiowej przeczytałem przekonujące dowody na to, że domowy kapelusz z zagiętej i pogniecionej folii aluminiowej może nieznacznie zwiększyć widoczność kajaka na radarze - nie na tyle, aby sam w sobie zapewnić prawdziwe bezpieczeństwo, ale jako mały dodatek do innych najlepszych praktyk.
Dalsze użytkowanie obiektu wymaga remontu głównych elementów konstrukcyjnych i wykończeniowych oraz co najmniej wzmocnienia pozostałych - to wnioski z ekspertyzy, oceniających stan techniczny hali wystawowej Kapelusz w Parku Śląskim. Obiekt został wyłączony z użytku po tym jak w maju pękł tam fragment konstrukcji nośnej. Ile będzie kosztował ten remont? Tego jeszcze nie wiadomo. Hala Kapelusz po prostu się zużyła - to chyba główny przekaz, który wypływa z ekspertyzy, oceniającej stan techniczny kultowego obiektu w Parku Śląskim. Przypomnijmy, że obiekt został zamknięty po tym, jak w maju pękła tam konstrukcja nośna. Wszystkie imprezy, które zostały tam zaplanowane, odbywają się w innych miejscach. Kiedy Kapelusz wróci do łask? Tego jeszcze nie wiadomo. Przygotowana ekspertyza nie określa ile mógłby teraz kosztować remont hali. Na to musimy jeszcze poczekać. Ale Zarząd Parku chce dowiedzieć się także ile kosztowałaby kompleksowa modernizacja Kapelusza. - Pomimo dużego sentymentu do „Kapelusza”, musimy przyznać, że w wielu obszarach jest mało funkcjonalny. Bardzo wysokie są koszty ogrzewania czy oświetlenia. Na utrudnienia w korzystaniu z hali napotykają także osoby niepełnosprawne, które by np. skorzystać z toalety muszą pokonać barierę w postaci schodów – mówi Łukasz Buszman, rzecznik prasowy Parku Śląskiego.– Chcemy, aby przy okazji robót o charakterze odtworzeniowym wprowadzić szereg rozwiązań sprawiających, że nasz obiekt będzie mógł skutecznie konkurować z innymi, podobnymi halami w regionie i na południu kraju – ofertyMateriały promocyjne partnera
Kapelusz na Pierwszy Dzień Wiosny - diy mamy i syna. w dniu marca 21, 2019. Karol na zadanie na pierwszy dzień wiosny ma przyjść w zielonym wiosennym kapeluszu. Niby można by kupić kapelusz i go ozdobić, ale po co jak można super spędzić czas i razem go stworzyćjako, że my takie prace uwielbiamy to wybraliśmy drugą opcję.
Moda na wizytowe nakrycia głowy wróciła. Chcemy wyglądać modnie i szykownie, ale czy na pewno wiemy jak nosić kapelusze? Co zrobić, aby nie pomylić ślubu z wyścigami w Ascot i wzbudzać zachwyt, a nie śmieszność? Kapelusz, fascynator czy toczek, to elegancki dodatek nadający odpowiedniego tonu wyjątkowym uroczystościom. Przeczytajcie kilka żelaznych zasad kapeluszowego savoir vivre. Zaglądając w bardziej odległe czasy, kobiety nie rozstawały się z kapeluszami i zdejmowały je tylko podczas obiadu. Kapelusze były stałym elementem ubioru, zaś kobieta, która nie miała na sobie nakrycia głowy, mogła zostać uznana za osobę lekkich obyczajów. Z biegiem lat tradycja ta zaczęła zanikać, by ponownie, jak to w modzie bywa, powrócić z impetem. Europa sięga do dawnych zwyczajów i także w Polsce możemy już znaleźć kolekcje kapeluszy i fascynatorów, znanych angielskich projektantów, takich jak Philip Tracy, Nigel Rayment czy Bundle Maclaren. Jak zatem dobrać odpowiedni kapelusz damski wizytowy do konkretnej uroczystości a także naszej kreacji? W krajach europejskich, podczas wszelkich uroczystości kościelnych, a w szczególności ślubów, kobiety powinny mieć zakrytą głowę. Na tę okazję, największą popularnością cieszą się kapelusze i toczki. Każda elegancka kobieta, która chce okazać szacunek Młodej Parze, a zarazem wyglądać odpowiednio do uroczystości, powinna pomyśleć o nakryciu głowy, nawet jeśli będzie to skromny stroik. Przede wszystkim, do tego typu dodatków, wagę powinna przywiązywać najbliższa rodzina Pary Młodej, czyli mamy, babcie i świadkowe. Efektownym motywem są druhny ubrane w identyczne opaski czy fascynatory. Toczek, to również idealna alternatywa dla Panny Młodej, która rezygnując z welonu nadal chce przyozdobić włosy, w tym wyjątkowym dla siebie dniu. fot. Kolejnym miejscem, gdzie nakrycie głowy jest konieczne, to bardzo popularne w Wielkiej Brytanii, USA czy Dubaju, wyścigi konne. Choć tradycja wyścigów konnych, nie jest w Polsce tak żywa jak zagranicą, to jednak w ciągu roku, odbywa się kilka ważnych gonitw, podczas których pojawiają się kobiety w pięknych kapeluszach. Myli się jednak ten, kto sądzi, że na tę okazję można włożyć dowolne nakrycie głowy. Organizatorzy wyścigów w Ascot, co roku wypuszczają film instruktażowy z aktualnym dress code, którego goście muszą ściśle przestrzegać. W najbardziej elitarnym sektorze, fascynatory są wręcz zakazane, zaś kapelusze powinny mieć średnicę minimum 10 cm. Założycielka firmy Hat Company, sprzedającej ekskluzywne, wizytowe nakrycia głowy, zapytana o kapeluszowy savoir vivre, odpowiedziała krótko: Nakrycia głowy są idealne na wszystkie formalne i wyjątkowe okazje. Sprawiają, że kobieta wygląda elegancko i podkreśla swoim strojem rangę uroczystości, w której uczestniczy. Po fascynator sięgniemy również podczas wszelkich oficjalnych ceremonii, takich jak bankiety, imprezy wieczorowe oraz formalne garden party. Wówczas ozdoba na głowę stanowi wisienkę na torcie stylizacji. fot. Skoro wiemy już gdzie i kiedy wypada włożyć nakrycie głowy, warto podkreślić momenty, podczas których kobieta powinna zdjąć kapelusz. W odróżnieniu od mężczyzn, którzy kapelusze zdejmują wchodząc do pomieszczeń, panie nie mają takiego obowiązku. Jedyną sytuacją, w której ten szlachetny dodatek może wyglądać śmiesznie jest np. uroczysty obiad w restauracji, wówczas najlepiej jest go zostawić w szatni lub oddać w ręce gospodarzy. Ta zasada dotyczy również wesel. Jeśli chcemy wystąpić w ozdobie na włosy przez całą imprezę, należy sięgnąć po tzw., fascynatory koktajlowe, które są mniejsze i dlatego nie musimy ich zdejmować po uroczystości w Kościele. Dużych kapeluszy z rondem nie nosi się wieczorową porą, a także są niepraktyczne na imprezach tanecznych. Wybierając się do teatru czy opery, warto pomyśleć o skromniejszej ozdobie na głowę, tak aby nasz strój nie był uciążliwy dla innych widzów i nie przysłaniał sceny. Pamiętajmy, że nakrycie głowy najczęściej jest wybierane, jako jeden z ostatnich elementów stroju. Kapelusz często dobiera się w tej samej kolorystyce co strój, ale nie jest to reguła. Znacznie ważniejsze jest by odcień nakrycia głowy pasował do naszej karnacji i był twarzowy. Podobnie jak z innymi elementami stroju, należy wybrać takie nakrycie głowy, w którym dobrze się czujemy. Wiele fascynatorów i toczków wykonywanych jest na opasce lub grzebieniu, więc nie musimy martwić się o dobranie odpowiedniego rozmiaru. Kapelusze to piękny dodatek, który wprowadza urozmaicenie do stroju i sprawia, że raz na jakiś czas możemy się poczuć iście królewsko. fot.
Krok 1: zdefiniuj cele projektu. W pierwszym kroku określ cele swojego projektu. Zacznij od zorganizowania wstępnego spotkania koncepcyjnego, podczas którego udokumentowany zostanie ogólny harmonogram projektu i jego produkty końcowe. Jako pierwszy krok, przeanalizuj potrzeby projektu i interesariuszy.
Nie sposób wyobrazić sobie współczesnej szkoły bez nowatorskich rozwiązań i działań, które uatrakcyjniają proces edukacyjny. Aktywne i nowoczesne metody pracy przyspieszają zdobywanie wiedzy, dają możliwość doświadczania nowych rzeczy oraz przyczyniają się do poprawy umiejętności nawiązywania i utrzymywania relacji pomiędzy rówieśnikami. Jednocześnie wpływają one na rozwijanie zainteresowań i otwartość na otaczający świat. Dzieci łatwiej zapamiętują wiadomości, jeśli temat jest dla nich ciekawy, a one same są w stanie zastosować teoretyczną wiedzę w praktyce. Innowacyjne metody pracy związane są również z rozwiązywaniem problemów, które pojawiają się w toku codziennych lekcji. Rolą współczesnej szkoły jest uczenie uczniów kreatywnego, twórczego podejścia. Konieczne staje się również pokazanie im, że są współuczestnikami procesu edukacyjnego i mogą mieć realny wpływ na to, jak będzie on przebiegał. Do tego celu warto wykorzystać metodę sześciu kapeluszy Edwarda de Bono. Sam autor metody zajmował się przede wszystkim myśleniem lateralnym. Nadrzędnym dla niego celem było wprowadzenie porządku w procesie myślenia. Miało się to odbywać w bardzo uporządkowany sposób. Na początku należało wyznaczyć sobie różne sposoby myślenia, a w końcowym efekcie wybrać jeden – najlepszy w danej chwili, taki, którym należało się koniecznie posłużyć do rozwiązania danego problemu. Dzięki temu człowiek nie musi stosować wielu podejść do konkretnego zagadnienia. Pozwala to na opracowanie jasnej ścieżki (mapy, drogi), która doprowadzi do najlepszego rozwiązania. De Bono stwierdził, że proces myślenia można ciągle doskonalić, zwłaszcza poprzez praktyczne działanie. Metoda sześciu kapeluszy ma pomóc oddzielić od siebie emocje, informacje, logikę, oczekiwania, nadzieję, pomysły i kreatywność. Istotne jest nie tylko oddzielenie, ale również skłonienie ludzi do dokładnego, skrupulatnego przemyślenia jednego z nich w danym momencie. Żeby jednak móc właściwie wykorzystać tę metodę, należy zacząć doskonalić umiejętność odgrywania ról wśród uczestników procesu edukacyjnego. Chodzi bowiem o dokładne poznanie swojej postaci, przeanalizowanie jej zachowania, uczuć, które nią kierują. Podobnie jest z kapeluszami, ponieważ każdy z nich daje możliwość wejścia w inną rolę, obserwowania siebie podczas jej odgrywania. Zmiana kapelusza myślowego to zmiana roli, podejścia, poglądów oraz swojego zachowania. POLECAMY Korzyści dla uczniów z pracy metodą sześciu kapeluszy Jak już wspomniano, jest to bardzo twórcza i kreatywna metoda, która niesie za sobą wiele pozytywnych aspektów. Warto zwrócić uwagę, że uczniowie pracujący za jej pomocą uczą się takich rzeczy jak: twórcze myślenie uwzględniające jednocześnie szybką zmianę sposobu myślenia spowodowaną zmianą kapelusza; umiejętność współpracy w zespole i wspólnego rozwiązywania pojawiających się problemów; wypowiadanie się w konkretny dla danego kapelusza sposób; analizowanie zagadnienia zgodnie z konkretnym podejściem prezentowanym przez określony kolor kapelusza; odgrywanie wyznaczonych ról. Edward de Bono opracował omawianą metodę po to, by każdy uczestnik procesu edukacyjnego mógł mieć możliwość wcielania się w rolę. Daje to dużą swobodę. Człowiek przestaje nadmiernie się kontrolować i mówi oraz robi rzeczy, na które w innych warunkach na pewno by sobie nie pozwolił. Umożliwia ona również swobodne przechodzenie od jednego sposobu myślenia do drugiego i przyczynia się do sprawnego tworzenia jasnych zasad, przestrzegania ich i postępowania zgodnie z nimi. Kolor każdego kapelusza (rys. 1) wyznacza bowiem pewne ramy, w obrębie których trzeba się przemieszczać. Rys. 1. Kolory sześciu kapeluszy (źródło: Kolor kapelusza a zachowanie Należy zastanowić się, co niesie za sobą każdy z kolorów i jakie zachowania determinuje. Warto bowiem pamiętać, że każdy z nich jest odpowiedzią na różnorodność myślenia. Biały kapelusz – ma on neutralne znaczenie, dlatego też związany jest ściśle z faktami, informacjami i liczbami. Osoba nosząca ten kapelusz powinna odgrywać rolę komputera, ponieważ to właśnie on podaje suche fakty, bez interpretacji czy nadawania im jakiegoś znaczenia o charakterze emocjonalnym. Uczeń w białym kapeluszu musi więc formułować swoje pytania w taki sposób, aby uzupełnić luki informacyjne. Nie da się ukryć, że konieczne staje się również dokonanie podziału na fakty pierwszej i drugiej klasy. Te pierwsze są sprawdzone i naukowo udowodnione, natomiast te drugie uważane za zgodne z prawdą, ale tak naprawdę nie ma stuprocentowego potwierdzenia ich słuszności. Czerwony kapelusz – jest on związany z myśleniem intuicyjnym opartym na uczuciach i emocjach towarzyszących człowiekowi. Jest on zdecydowanym przeciwieństwem białego kapelusza. Pozwala na powiedzenie tego, co się w danej chwili czuje, bez konieczności wyjaśniania tego, tłumaczenia czy usprawiedliwiania. Chodzi tutaj przede wszystkim o to, żeby ujawnić emocje, które są ukryte w człowieku, oraz je nazwać. Uznaje się bowiem, że uczucia i emocje stają się bardzo ważnym elementem procesu myślenia. Można dokonać ich szczegółowego podziału na zwyczajne emocje, które obejmują silne stany emocjonalne, takie jak strach czy gniew, ale również subtelne i delikatne, do których zalicza się podejrzenie. Jednocześnie w tej grupie mieszczą się złożone osądy, takie jak intuicja czy zmysł. Czarny kapelusz – jego rolą jest koncentrowanie się na tym, co negatywne, na problemach, które mogą się pojawić w trakcie. Dowodzi on, że nie warto zajmować się jakąś rzeczą. Nie uwzględnia się tutaj jednak negatywnych uczuć, ponieważ należą one do czerwonego kapelusza. Chodzi tutaj o logiczne przedstawienie powodów, dlaczego coś się nie uda. Może to być również związane z wcześniejszymi doświadczeniami będącymi udziałem danej osoby. Dodatkowo powinno się tutaj podkreślać, jakie ryzyko może wiązać się z podejmowanym działaniem, jakie błędy pojawiają się w projekcie, w myśleniu czy w samej metodzie. Żółty kapelusz – jego kolor odpowiada optymizmowi towarzyszącemu człowiekowi. Obejmuje swoim zakresem pozytywne oceny, daje nadzieję. Stoi więc on w opozycji do czarnego kapelusza. Myślenie, które z nim się wiąże, ma w sobie dużo ciekawości, zainteresowania tym, co się dzieje, przyjemności wynikającej z podejmowania określonych wyzwań. Oczywiście, nigdy nie można być pewnym sukcesu, ale można mieć nadzieję na powodzenie wynikające z przeszłych doświadczeń. Skupia się na tym, aby dostarczyć jak najwięcej konstruktywnych propozycji związanych z działaniem. Zielony kapelusz – wiąże się on z nowymi, kreatywnymi pomysłami. Osoba, która go nosi, powinna skupić się na szukaniu nowych, ciekawych rozwiązań dla pojawiających się problemów, alternatyw i innowacyjnych koncepcji zmieniających perspektywę. Pokazuje również, że istnieje silna potrzeba wyjścia poza znany schemat. Oczywiście, nie można żadnego ucznia zmusić do tego, aby był kreatorem pomysłów, ale zielony kapelusz pozwala na zmianę perspektywy, inspirując do wprowadzenia zmian. Niebieski kapelusz – kolor ten jest kojarzony z zimnem i chłodem, dlatego też daje on możliwość kontrolowania sposobu wykorzystywania innych kapeluszy. Rolą osoby, która go nosi, staje się w związku z tym zadawanie odpowiednich pytań, odpowiednie definiowanie problemu oraz ustalanie, jakie zadania myślowe będą po sobie następowały. Oprócz monitorowania procesu myślenia jego zadaniem jest dokonywanie podsumowania oraz wyciągania wniosków. Musi również pilnować, aby przez cały czas były przestrzegane reguły gry. Przygotowanie do zastosowania metody Wykorzystanie omawianej metody musi być poprzedzone odpowiednim przygotowaniem uczestników i szczegółowym wyjaśnieniem im jej zasad. W przeciwnym razie może nie spotkać się ze zrozumieniem i akceptacją grupy. Rolą nauczyciela jest wcześniejsze poinformowanie uczniów o tym, jakie ma zamiary, jak się można bawić z jej wykorzystaniem i na czym dokładnie będzie ona polegała. Do zadań nauczyciela należy również: wybranie i odpowiednie sformułowanie problemu, który będzie wymagał rozwiązania, ustalenie planu debaty i sposobu jej przebiegu, przygotowanie pomocy, rekwizytów i przyborów (o ile nie zostanie ustalone wcześniej, że mają się tym zająć uczniowie), przeprowadzenie debaty, dokonanie podsumowania i zebranie pojawiających się w jego trakcie wniosków. W związku z tym na samym początku lekcji uczniowie powinni zostać zapoznani z problemem czy zagadnieniem do przeanalizowania. Konieczne staje się również wyznaczenie jasnych celów, do realizacji których będą dążyli. Dzieci muszą więc znać zarówno tło, jak również kontekst sytuacyjny, żeby łatwiej było im wczuć się w role. Właściwe podejście do tematu i wdrożenie uczestników procesu edukacyjnego w jego założenia ma jeszcze jeden, bardzo istotny cel. Chodzi tutaj przede wszystkim o zainteresowanie uczniów oraz ich emocjonalne i poznawcze zaangażowanie. Przebieg debaty Przykładowy temat mógłby brzmieć tak: jesteście ekspertami pracującymi z ministrem edukacji. Waszym zadaniem jest podjęcie decyzji, czy należy zrezygnować z prac domowych/przedłużyć wakacje/zrezygnować z pisania egzaminów. Widać więc, że już samo przedstawienie tematu zachęca do głębokiej analizy i może wzbudzać u uczniów wiele emocji. Sama debata może zostać przeprowadzona na dwa sposoby: Wszyscy uczniowie proszeni są o włożenie kapeluszy w tym samym kolorze – plusem tego działania jest zebranie bardzo dużej liczby argumentów z określonego zakresu. Uczniowie nie rywalizują ze sobą, tylko wspierają się w procesie tworzenia. Oczywiście wraz z upływem czasu dzieci zmieniają kolory kapeluszy. Jest to uzależnione od decyzji nauczyciela i jego spostrzeżeń dotyczących przebiegu debaty. Drugim rozwiązaniem jest przydzielenie uczniom jednocześnie wszystkich kolorów kapeluszy. Są one przyznawane im w sposób losowy. Nauczyciel wyznacza określony czas na formułowanie wniosków. Po jego upływie następuje zamiana kolorów kapeluszy. Niezależnie od tego, jaki sposób zostanie wybrany przez nauczyciela, trzeba pamiętać o tym, że każdy kolor kapelusza może być używany tylko przez wyznaczony czas. Jednocześnie konieczne staje się zadbanie o to, aby każde dziecko biorące udział w takich zajęciach miało odpowiednią ilość czasu na to, aby zbudować swobodne wypowiedzi i przedstawić swoje stanowisko. Zgodnie z zasadami prowadzenia debaty za pomocą tej metody zaleca się, aby każdy uczestnik mógł włożyć kapelusze we wszystkich kolorach. Prawidłowe przygotowanie debaty to również zadbanie o to, aby każdy mógł w dowolnej chwili przypomnieć sobie obowiązujące zasady. W związku z tym dobrze jes... Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów Co zyskasz, kupując prenumeratę? 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny" Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online Możliwość pobrania materiałów dodatkowych ...i wiele więcej! Sprawdź
Wiecie jak zrobić z włosów kapelusz? Jeśli nie to zobaczcie zdjęcia z XI Międzyszkolnego Konkursu Fryzjerskiego - zadanie konkursowe: "Z kapeluszem mi do twarzy".
Chyba się starzeję, bo jest coraz mniej elementów klasycznej mody męskiej do których się jeszcze nie przekonałem, a przed którymi kilka lat temu broniłem się zawzięcie. Ostatnio z tej listy skreśliłem muchy, a teraz kapelusz. Jeszcze rok temu wzbraniałem się przed nim jak diabeł przed święconą wodą, choć patrząc na światowe trendy można było zaobserwować ich renesans wśród pasjonatów męskiego stylu od dobrych dwóch lat. Ale nie przekonało mnie to. Kapelusz nadal kojarzył mi się z kowbojami i starszymi panami, a poza tym uważałem, że po prostu wyglądam w nich źle. Pewnie własnie dlatego temat tych klasycznych nakryć głowy nie pojawił się jeszcze na blogu, choć wiele osób o to się, że z pewnymi elementami trzeba się oswoić (zazwyczaj patrząc na innych, którzy je noszą), do innych trzeba dojrzeć. W moim przypadku nastąpiło jedno i drugie. Pierwszym krokiem do zmiany zdania o kapeluszu był mój niedawny wyjazd wakacyjny, na który postanowiłem zabrać pleciony kapelusz. W kieleckich sklepach nie znalazłem nic ciekawego, ale z pomocą przyszedł Roman Zaczkiewicz, czyli Szarmant, który kilka tygodni wcześniej wprowadził do sprzedaży włoskie kapelusze i zaproponował, że przyśle mi niezobowiązująco egzemplarz do przymiarki. On, jako sympatyk klasycznej elegancji od kilku lat sam nosi kapelusze, a w tym roku już po raz drugi zorganizował projekt w ramach którego można było zamówić swój spersonalizowany egzemplarz z logo Szarmant. Po konsultacjach on-line ustaliliśmy rozmiar, kształt i wysokość kapelusza, rodzaj surowca, kolor, szerokość ronda, kolor wstążki i zamówienie poleciało do Włoch. Po dwóch tygodniach miałem na głowie swoją pierwszą panamę. Z rozmiarem i pozostałymi detalami trafiliśmy w dziesiątkę, choć nawet się nie widzieliśmy, wszystko ustalając ale wracam do tych wakacji. Okazało się, że panama to idealne okrycie głowy na palące słońce i wysokie temperatury. Nawet nie ma sensu porównywać tego do bawełnianych czapek z daszkiem, kaszkietów itp. Jeśli wybieracie się na wakacje do ciepłych krajów, to gwarantuje wam, że nie ma nic lepszego niż kapelusz z naturalnej plecionki. W dodatku doszedłem do wniosku, że wyglądam w nim całkiem dobrze, jednak po wakacjach schowałem go do szafy i jakoś nie mogłem się przekonać do noszenia kapelusza na co dzień. W końcu nadeszło kilka upalnych dni i przełamałem się. Oczywiście nie stałem się jeszcze takim entuzjastą kapeluszy jak Szarmant czy Jan Adamski, ale kto wie, może przekonam się do nich na stałe…Kilka dni temu pisałem na blogu o prawdopodobnym renesansie retro spodni i obiecałem, że pokażę coś z mojej szafy. Bawełniane chinosy Eddie Bauer mają wysoki stan i podwójne zakładki z przodu, więc można je uznać za „dziadkowe”. Polubiłem je od pierwszego założenia, bo są bardzo komfortowe. Oczywiście wymagały zwężenia nogawek poniżej kolan, dzięki czemu nabrały bardziej współczesnego wyglądu. Oryginalnie miały na dole 24 cm, obecnie jest to 19 cm. Ciekaw jestem waszej opinii, ale moim zdaniem taki fason skutecznie maskuje wady mojej budowy, czyli szerokie uda, krótkie nogi i „odstające” marynarkę z dzisiejszej sesji pokazywałem już na blogu (tu i tu), więc nie będę się nad nią rozpisywał, natomiast wspomnę tylko, że w mojej ocenie ma teraz ma lepsze proporcje, bo skróciłem ją 3 cm z długości, rękawy również zostały skrócone. Zdjęcia: Dominka KurośMarynarka lniana – 1911 Koszula – Gant Rugger (podobna: Gant Rugger) Spodnie – Eddie Bauer (podobne: Dickies, Lantier) Kapelusz – Szarmant Krawat bawełniany – Gant (podobny: Profuomo, Poszetka wełniana – Torba – Baron Mokasyny – Bally (podobne: Loake)
.